Thumbnail for Pepsiman Streszczenie Fabuła Recenzja by Grajowo

Pepsiman Streszczenie Fabuła Recenzja

Grajowo

11m 4s1,621 words~9 min read
YouTube auto captions
Transcript source

YouTube auto captions

This transcript was extracted from YouTube's auto-generated caption track. The transcript below is server-rendered so it can be read, searched, cited, and shared without opening the original YouTube player.

Timestamped outline
Pull quotes
[0:05]Mówią, że reklama jest dźwignią handlu, tylko co, jeżeli po obejrzeniu reklamy masz ochotę na produkt konkurencji.
[0:05]Na samym wstępie ostrzeżenie, jeżeli oglądacie to na czymś większym niż 10 calowy tablet, to z góry przepraszam, ale taki był standard rozdzielczości, kiedy ta gra wychodziła.
[0:05]Nikt nie sądził wtedy, że będzie coś lepszego niż 24 calowy kineskopowiec ważący tyle co lodówka.
[0:05]Na pewno graliście w tego typu grę na swoich telefonach, grę, w której cały gameplay polega na biegnięciu w kierunku od lub do kamery, zbieraniu pieniążków i omijanie przeszkód po drodze.
Use this transcript
Related transcript hubs

[0:05]Mówią, że reklama jest dźwignią handlu, tylko co, jeżeli po obejrzeniu reklamy masz ochotę na produkt konkurencji. Na samym wstępie ostrzeżenie, jeżeli oglądacie to na czymś większym niż 10 calowy tablet, to z góry przepraszam, ale taki był standard rozdzielczości, kiedy ta gra wychodziła. Nikt nie sądził wtedy, że będzie coś lepszego niż 24 calowy kineskopowiec ważący tyle co lodówka. Pepsiman jest grą, a raczej interaktywną reklamą Pepsi. O czym może być gra, w której występuje maskotka mega korporacji? Na pewno graliście w tego typu grę na swoich telefonach, grę, w której cały gameplay polega na biegnięciu w kierunku od lub do kamery, zbieraniu pieniążków i omijanie przeszkód po drodze. Jest tego obecnie od zatrzęsienia. Ogólnie Pepsiman był tego typu grą, zanim one zaczęły powstawać. Czy gra o maskotce jednej z najbogatszych korporacji na świecie jest dobra? Odpowiem tak: Pepsiman gościnnie wystąpił w całkiem dobrej, jak na swoje czasy grze Fighting Vipers na Sega Saturn. Dodam, że tylko w wersji wypuszczonej na Japonię, wersje zachodnie już Pepsimana nie miały. Umowy licencyjne czy coś tam. Jest tam ukrytą postacią do odkrycia, której trzeba spełnić specjalne warunki. Tylko jakie? Trzeba przejść tryb fabularny wszystkimi postaciami, trzeba przejść tryb fabularny na najwyższym poziomie trudności, czy może musimy pokonać wszystkich przeciwników bez uszczerbku na zdrowiu. Czy musimy zrobić cokolwiek, co wymaga od nas większego zaangażowania? Nie. Żeby odblokować tam Pepsimana, trzeba najlepiej odłożyć kontroler, nie wciskać żadnego przycisku na padzie i przegrać. Nie podejmując próby walki, więc na pytanie czy ta gra jest dobra, odpowiem pytaniem. Jeżeli komuś się nie chciało, dlaczego mi ma się chcieć? Od razu też odpowiem na to pytanie. Mi się chce, żeby wam nie musiało się chcieć.

[1:52]Jednak jest coś, co wyróżnia tę blisko 25-letnią grę na tle innych tego typu współczesnych. Fabuła, tak, Pepsiman ma fabułę, motywację głównego bohatera. Tam wszystko się dzieje z jakiegoś powodu. Siądźcie i słuchajcie. Gra rozpoczyna się od typowego Amerykanina, który w pielęgnowaniu swojej cukrzycy sięga po puszkę Pepsi. Jak po potarciu czarodziejskiej lampy po otwarciu puszki Pepsi wyskakuje z niej nasz bohater, Pepsiman. Wygląda jak T1000 z Terminatora 2, tylko, że bez twarzy.

[2:24]Chyba tak Japończycy wyobrażają sobie typowego Amerykanina. Chyba każdy sobie tak wyobraża przeciętnego Amerykanina. Tutaj pragnę zauważyć, że pomimo tego, iż gra wyszła jedynie w Japonii, przerywniki, aktorzy w nich grający i scenariusze były kręcone w Ameryce. Myślę, że doskonała sprzedaż zdecydowała, że tytuł nie opuścił kraju kwitnącej wiśni, pomimo pełnej anglojęzycznej wersji. Ale wracając, pierwsza misja. Dostawcy Pepsi zepsuł się samochód i prosi Pepsimana o pomoc w dostarczeniu napoju ludziom, bo w przeciwnym wypadku rozpoczną oni zamieszki. Co? Może Pepsi to nazwa jakiegoś narkotyku i ludzie na głodzie dostają ataków agresji? Pepsiman z kolei to superdiler. Tak czy siak Pepsiman biegnie, biegnie przez typowe amerykańskie podmiejskie osiedle domków jednorodzinnych. Nasze jedyne ruchy to skok, ślizg i coś jeszcze, ale o tym później. Trzeba omijać wszystko, co włażę nam pod nogi, tępych ludzi, kierowców, robotników, śmieciarzy, którzy rzucają nam śmieci pod nogi i bezdomnych, którzy wyglądają ze ścieków. Pepsiman nie ma też poszanowania do własności prywatnej, wybiega ludziom do ogródku, a nawet do domów. Kawałek dalej kończymy z kubłem na śmieci na głowie. Sterowanie jest wtedy odwrócone, czyli wciskając lewo, idziemy w prawo i na odwrót. Robotnicy przynajmniej nie przeszkadzają za bardzo. Każdy poziom jest podzielony na trzy części. Pierwsza zawsze kończy się piciem Pepsi przez naszego Pepsi dilera, ale czekaj, w końcu brakuje Pepsi czy nie brakuje. Na ulicy leży mnóstwo puszek, w automacie jest ich pełno. Właśnie minęliśmy ciężarówkę Pepsi. Nieważne. Okazuje się, że jesteśmy w San Francisco, w mieście, gdzie można zjeżdżać na desce z ich charakterystycznych stromych ulic. Normalnie mamy możliwość popełnienia czterech błędów, zanim stracimy życie. Z kolei, kiedy nie poruszamy się na własnych nogach, jeden hit i po nas. Okazuje się, że w San Francisco jest najgorsza firma przeprowadzkowa na świecie. Wyobraź sobie, że zmieniasz mieszkanie, czekasz na kanapę, ekipa od transportu mówi, że musieli ją wyrzucić na ulicę, bo Pepsiman ich gonił. I tutaj jest rachunek na 5 stówek. W końcu dobiegamy do rozzłoszczonego tłumu, Pepsiman daje mi się napić Pepsi z kija i wszyscy się uspokajają. Wtedy wpada ciężarówka, potrąca Pepsimana i musimy uciekać przed toczącą się wielką puszką Pepsi. Tutaj musisz mieć refleks kota, żeby omijać przeszkody. Na szczęście to najkrótsza część pierwszego poziomu. Ten grubasek między poziomami będzie walił suchary, które mają być jakimś przekazem podprogowym czy coś i zakorzenieniem w świadomości konsumenta potrzeby na reklamowany produkt. A tak naprawdę masz ochotę iść się napić koli.

[5:02]Drugi poziom. Strażak mówi nam, że grupa ludzi jest uwięziona na dachu palącego się budynku. Musimy ich uratować, bo oni nie zdążą na czas. Chyba Pepsi działa na poparzenia pierwszego stopnia czy coś. Kierowca tego auta chyba zginął na miejscu, bo Pepsiman przebiega obok niewzruszony. Tutaj na ulicach jest chaos, auta płoną, ludzie umierają na ulicach, proszą nas o Pepsi, ale Pepsiman ma swój cel. Cel: uratować ludzi na dachu. Muzyka brzmi jak z jakiegoś starego niemieckiego porno.

[5:35]Pepsiman bawi się w cyrkowca i musi unikać robotników, którzy naoglądali się filmów z Flipem i Flapem i wciąż się kręcą, żeby nas trafić deskami, które niosą na ramionach. Koparki tańczą w koło, most się sypie, brakuje Pepsi w sklepach, tak wygląda piekło. Po doładowaniu się puszką Pepsi wpadamy do kanałów i później dostajemy się do metra. Tutaj unikamy robotników i pociągów. Teraz wrócimy do tego trzeciego ruchu, o którym wspominałem. Jedyną opcją, żeby zdążyć przed pociągiem jest sprint. Sprint robi kombinacją góra i w ślizg. W opcjach gry nie ma o tym wzmianki. Jest tylko info, że masz skok pod X i w ślizg pod kwadratem. Sprint albo odkrywasz przypadkiem, albo ktoś wam o tym powie. Więc wam o tym mówię. Nie wiem jak głęboko było to metro, ale okazuje się, że wystarczy wbiec pół piętra w górę, żeby dostać się na dach budynków. Sądząc po ilości okien to jesteśmy co najmniej na siódmym piętrze. W końcu możemy uratować ludzi, albo i nie możemy, bo spadamy w dół. Ocalęńcy ostatecznie spłonęli żywcem, a nas goni teraz ciężarówka. Trzeci etap każdego poziomu będzie się kończył gonitwą. Ciężarówka ma logo Red Pizza i jest koloru czerwonego. Nie muszę chyba mówić do jakiej konkurencyjnej firmy jest to odniesienie. Dokładnie tak się zachowywałem grając w Pepsimana.

[7:01]Poziom trzeci. Samolot pasażerski awaryjnie lądował na pustyni, helikopter ratowniczy się popsuł i ludzie umierają tam z odwodnienia. Tej to kiedy oni się tam rozbili? Nieważne, na odwodnienie najlepszy jest wysokosłodzony napój. Zatem biegniemy. Pepsiman nie ogarnął, że najbezpieczniej byłoby po prostu biec po poboczu, ale woli wbiegać pod pędzące ciężarówki i auta osobowe. Ogólnie wszyscy fachowcy tutaj są z dupy, śmieciarze gubią śmieci po drodze, ekipa od przeprowadzki gubi meble klientów, a teraz ci tutaj gubią kłody i dążą do tartaku. Wiadomo też, że harleyowcy wolą piwo zamiast cipkowatej Pepsi, więc też chcą powstrzymać Pepsimana. Przez myjnie samochodową do automatu, koniec pierwszej części etapu. Tutaj na chwileczkę się zatrzymamy. Pepsiman to postać tragiczna. Poświęca się, żeby dać światu Pepsi, ale jedyną rzeczą, jakiej nie może dać sam sobie, jest Pepsi. Stąd te tankowania przy automacie. Smutne. Zboczyliśmy z głównej drogi, zbliżamy się do ocalęńców. Tutaj uszkodzić Pepsimana mogą bizony, skały, kaktusy, a nawet te zaschnięte krzaki, które byle wiatr poruszy. Po pokonaniu starej kopalni złota Pepsiman wydaje jeden z dwóch dźwięków w grze i ratuje pasażerów. Dotrzymując im towarzystwa, bo nie chce myśleć, skąd leci mu Pepsi, jakby ktoś chciał się napić. Zaraz będzie etap z pogonią, więc na szybko zastanówcie się co by było najbardziej logiczne i spójne tutaj ze sceną, żeby goniło Pepsimana. No brawo, oczywiście, że najbardziej tutaj pasują kłody. Jakie tam bizony czy wózki górnicze w kopalni, w której przed chwilą byliśmy. Czyli uciekamy przed, najwyraźniej, samoświadomymi drewnianymi baliami przy akompaniamencie bardzo pomagającej się skupić muzyki. Ten obrzydliwy koleś to Mike Butters, kanadyjski aktor. Wystąpił w kilku częściach Piły i innych mało znaczących tytułach. Pepsi do pizzy, teraz już nawet nie mam ochoty na pizzę. Czwarty poziom. Główny komputer fabryki Pepsi w Pepsi City. Sprawdziłem, nie ma takiego miasta. Ześwirował i dostawy Pepsi na cały świat zostały przerwane. Brak Pepsi, grozi końcem świata. Już teraz widzimy, że to nie jest wesoła gierka dla dzieci. Ludzie umierający na chodnikach, ginący w wypadkach samochodowych i płonący żywcem. Dlaczego też Pepsiman w swoim mieście jest persona non grata i wszyscy chcą go rozjechać? Wszyscy są na głodzie pepsoidowym, jest grubo. W samej fabryce z kolei musi przeprowadzić kontrolę budowlaną, bo każdy znak spada na ziemię. A jak ktoś dostanie w głowę, na przykład. Zwiedzamy część magazynową, coś, co wygląda na chłodnię. Nie jestem pewien, czy prowadzenie rur w poprzek kładki to dobry pomysł i część też produkcyjną. Jeżeli dotychczas w swoim życiu nie przeprowadziliście udanej operacji na otwartym sercu, to będziecie tutaj ginąć. Często. Potrzeba chirurgicznej precyzji, co do piksela i reakcji nadczłowieka, żeby pokonać ostatni etap tego poziomu. Ostatecznie Pepsiman robi to.

[10:04]I naprawia komputer. Świat jest uratowany. Jednak czegoś jeszcze brakuje, tak, etapu Indiany Jonesa, czyli uciekania przed toczącym się czymś. Na do widzenia mamy znowu ucieczkę przed wielką toczącą puszką Pepsi, która tym razem dodatkowo wysrywa małe puszeczki, o które możemy się potknąć. Dobra, kończymy to.

[10:29]Cieszyłem się jak Mike w tym filmiku, że to się w końcu skończyło. Po napisach końcowych Mike beka i idzie się wysikać. Podobno w kiblu zapadł w śpiączkę cukrzycową i nikt go już więcej nie widział, ale nie wiem czy to prawda, bo to właśnie wymyśliłem. Słowem zakończenia, ten filmik trwa mniej więcej połowę czasu, jaki potrzebujecie na przejście całej gry. Jak sprawdzicie ceny tej gry, waha się ona w okolicach 130 dolarów, co daje jakieś 500 zł. Współczynnik złotówki do godziny grania wychodzi bardzo słabo i musiałbym chyba pracować w fabryce Pepsi, żeby było mnie na nią stać. Idę po kolę.

Need another transcript?

Paste any YouTube URL to get a clean transcript in seconds.

Get a Transcript