[0:00]Boom! Polityka cenowa znów została zbombardowana. Białko KFD od teraz dostępne w wersji Pure. Nie zawiera aromatów smakowych i słodzików. Świetna cena bez obniżania jakości. Ty, ale patrz jaki ci komentarz zajebali. Gdzie zgubiłeś czapkę traktorzysty? O ja pierdolę, no zgubiłeś to Co mam powiedzieć, no. Przekaz dostałem. Żeby ją wyeliminować, bo jest bo jest bo wstyd. Ale wiesz co, ja ci obiecałem, nie? No. Że ci załatwię taką czapeczkę, że nie pożałujesz. Patrz jaka piękna. To jest czapka myśliwego. Żartujesz, kurwa. No, będziesz w niej polował na sarenki. Masz, przymierz.
[0:48]No i co? I teraz ją założę, to się, to się zlecą samice? No, zobaczysz, to działa.
[0:57]Witajcie, jako że jestem stylistą gwiazd fitness, piszcie w komentarzach, czy podoba wam się moja kreacja, moja nowa czapeczka i czy Wojtek ma nagrywać kolejne odcinki właśnie w niej.
[1:16]Siema! Witajcie w kolejnym odcinku z cyklu Spowiedź. Dzisiaj temat na który wiem, że was czekało. Od dawna już się domagacie tego i dzisiaj w końcu opowiem. Mianowicie największe, naj największe, najbardziej zapamiętane nokauty mojego autorstwa, więc lecimy. Historia sprzed lat, o jezu, mam dziesięciu. Jakkolwiek groteskowa, jakkolwiek śmieszna. Ja pamiętam, że był to czas mojego powrotu po bardzo długiej przerwie bez treningu, czyli miałem 18 lat. Miałem swoje apogeum, jak chodzi o masę niemieszciową. Byłem w, no, można powiedzieć, takim człowiekiem, takim Pokemon Snorlax się nazywał, pamiętam. Ja byłem bardzo podobnie zbudowany. Miałem 162 kg dokładnie, mając 18 lat. Później trafiłem do szpitala przez to właśnie za mamaną kością ramienną i później przez pół roku popierdalałem w gipsie, potem rehabilitację, więc ćwiczyłem na tyle co nic, tylko prawą rękę ewentualnie. I później stwierdziłem, że skoro już mam i tak mieć przerwę w treningach, to sobie ten czas wykorzystam na zrzucenie tego świństwa z siebie. I pamiętam, że redukowałem do jakichś tam 120 kg. Nie wiem, wtedy tam 19, niecałe lat już, 18,5, 119, 120 kg, wyglądałem jak Adonis, tak? Pamiętam, brałem klenbuterol, robiłem cardio i tak, miałem taki steper w domu, napierdalałem codziennie, chyba dwa razy dziennie i oglądałem Jay'a Cutlera na YouTubie. Ta, na to w niej o tym. No i miałem takie spodnie tak samo byłem wierny im wtedy, jak teraz jestem wierny Mordexom. Pszoła. Albo kurwa, to jest szerszeń. To jest kurwa. Teraz to jest szerszeń. Ej, uważaj.
[3:28]No kurczę, to ja nienawidzę. Tak, miałem spodnie, które byłem wierny. Tak, mała mała, ale szerszeń, no. Kurwa, cicho. Miałem spodnie takie hamskie niebieskie dresy z trzy paski z targu, ale miały logo Adidas. Chodziłem w nich właśnie, kiedy byłem bamarzyłem i później no były one stało się za duże, jak się pozbyłem 40 kg wagi, tak? Więc żeby się z nimi nie rozstawać, żeby uszyłem taki patent. Brałem w sobie je na ciungałem o tak i wpinałem agrafkę, nie? I nie musiałem się z nimi rozstawać, a nie wyglądałem w nich jak w spadochronie. O tym nikt nie wiedział. To w tym momencie dopiero teraz wyszło na światło dzienne. W każdym razie, pojechałem sobie w nich na bramkę do jednego z najbardziej patologicznych miejsc na świecie. Jakiś papczał odlowy z Bombrowej Kurniczej. A tam generalnie co no, bezdomni, menele. Raz na jakiś tam czas się przeminęli jakieś tam normalne ludzie, ale po chwili spierdalali, bo przecież tam nie dało się wytrzymać dłużej. Ja pamiętam, przechodził taki Mietek. Mietek to był taki poczciwy gość po 40. On przychodził, raczej go wszyscy lubili, nie był konfliktowy, każdemu zawsze rękę podał. Nieraz, jak trzeba było to się nawet do piwa dorzucił. Tylko w Mietku, w momencie, kiedy przekroczył pewną ilość promili budziło się zło. Budziło się zło, Mietek stawał się chamem, był niemiły, ordynarny, nie do wytrzymania ogólnie i pamiętam siedziałem sobie ja, znaczy, to był stolik. Przecież wiem ja. Tam był wolny stołek. Przechodzi Mietek i mówi, że on sobie siądzie. Najebany jak dzięcioł. No siadaj. No i nic się nie odzywał, pamiętam. Nagle zaczął kichać. Raz kichnął, drugi raz kichnął, trzeci raz kichnął, czwarty, piąty, ósmy i za żadnym razem nie zatkał ust, na co ja jestem bardzo wyczulony. Nawet w autobusie jak jadę ludzi opierdalam jak jak nie zatykają ust przy kichaniu. Mówię: a wziąłbyś w końcu te kurwa wrota cholerne zamknął dłonią? Przecież nie łaska. A Mietek standardowo: spierdalaj, nie. Mówię: popie nie jest nie jest to nie miłym. Jak mnie częstujesz stary ospików, tak? Jeszcze raz, drugi rozumiem, ale jak masz 15 razy pod rząd kichać za słuszenie. Spierdalaj. Dobra. Mówię: jak taki jesteś, to wyłaź, nie. No, oczywiście, on nie wyjdzie, nie. Zacząłem go podnosić, on się chwycił stołu. Szarpanina. Wiadomo, że byłem silniejszy, więc wygrałem. Podniosłem go i go wyniosłem, tak. Chwilę później patrzę, Mietek się wkomponował do sali obok, kiedy ja straszyłem go z duszą na chwilę. Przeczekał parę minut na dworze, wrócił, siadł sobie w sali obok i usnął. No więc ja go zauważyłem, to do niego wracam. Mówię: Mietek, idź do domu, bo jesteś kurwa cham, jak wypiłeś, wytrzeźwiej, przyjdź se jutro, nie. Spierdalaj. Dobra. Mówię: jak to sobie jak tak jesteś, to wyłaź, nie. No i co? Z jednej strony chłopa znałem. Z drugiej strony zawsze, zawsze jego picie się kończyło tym, że wszystkim dookoła naubliżał, nieraz się na rzygał, raz się nawet zejszczał, pamiętam, w spodnie. Więc mówię, Mietek, nie chcę się znowu z tobą przepychać, wstań i wyjdź do domu. On mnie kurwa opluł. Stwierdziłem, Ty chuju, nie? Ja do siebie z kulturą, a ty znowu to samo. No i wziąłem, chwyciłem stołek i po stołek go wyciągnąłem. Mietek spadł na podłogę, wiadomo, fizyka. I co zrobił? Wstając z tej podłogi, jebany, chwycił się moich spodni, tych właśnie, o których mówiłem wcześniej. Z trzy paski, gdzie była agrafka. Szarpnął w dół i agrafka wjebała mi się w udo. A Mietek, chcąc wstać, zaczął się podnosić tak na spodniach. Więc ja zacząłem wyć z bólu, niewiele myśląc chwyciłem go za rękę i zajebałem mu z całej siły kopa w łeb. No i tak. 5 minut nie reaguje na budzenie. 8 minut nie reaguje. Było lanie wodą, było szczypanie, było wbijanie monety w paznokcie, było wkładanie palca pod ucho. 15 minut zacząłem już panikować, nie. Mówię: kurwa, zabiłem gościa, nie. Oczy otwarte, zez rozbieżny, jęzor na wierzchu, jeszcze skurwysyn, pamiętam, wpadł język do gęby. I musiałem mu ten język wyciągnąć, żeby się kurwa nie udusił, nie? Udało mi się ten język wyciągnąć, to na początku. No, ale śpi i śpi. Mija 20 minut, dziw, że jeszcze policji nie ma. Dzwonię do szefa, mówię: słuchaj, ogólnie to będę chyba spierdalał, bo zabiłem gościa. Jak to zabiłeś gościu? No, dostał buta w łeb i śpi, nie. I się nie chce budzić. Ten, na kurwa, nie masz czy nie wiem, czy ja nie czuję. No, ogólnie lipa jest, nie. A teraz tak, chłopa pamiętam spokojnie, ja byłem wtedy przerażony. Mówi: Budź go do skutku, no nie. On i tak mają cię najebali. No i pamiętam, że po pół godzinie budzenia, gdzie już byłem kurwa bliski płaczu, wpadł mi do głowy jeden pomysł. Wziąłem, pamiętam, najbardziej gazowaną wodę. Nie, sorry, to ja pierdolę.
[9:22]Gazowana woda była wcześniej. Wziąłem wódkę. Wziąłem wódkę, położyłem chuja na stół. Otworzyłem mu oczy i zacząłem mu lać wódkę do oczu. I wtedy, pamiętam, po parunastu sekundach zareagował właśnie tak. Czyli widziałem, że mózg nie umarł, że odruchy jeszcze są, czyli jest szansa, że go obudzę. Jeszcze kilkanaście minut walki, Mietek się obudził. Mówi: kurwa.
[9:51]Nie pójdę do więzienia. Nie będę ją spadków. Wszystko będzie dobrze. Już całe napięcie ze mnie zeszło. A Mietek się budzi, patrzy na mnie i mówi: spierdalaj, nie. Ale już nawet nie było wtedy złe, już byłem szczęśliwy, jeszcze go mało nie ucałowałem wtedy ze szczęścia, że się kurwa obudził. Także to był pamiętam, taki pierwszy, kiedy byłem bardzo młody, miałem 19 lat. Pierwszy raz już miałem najgorsze wizje, że że spędzę 25 lat za za kratkami za jakiegoś menela, ale udało się udało się z tego wybrnąć. Tak, drugi nokaut również pamiętam w tym klubie w klubie, kurwa, w tym miejscu, powiedzmy sobie. Pamiętam przyszła ekipa. Przed pan. Taki lat koło 40. Z półtora metra jak miał to jest wszystko, jeszcze może jak podskoczył, nie. Jakiś dwóch takich małoletnich cepków w szeleszczących dresach i pamiętam taka dziewczyna, która miała taką kurwa myszkę na policzku. Ona tak, że faktycznie tak się mówi, że myszkę ktoś ma, no nie? Jak ma takie taką narość z włosami, a ja to faktycznie było jak mysz, nie? To odstawało, dawało się, że się rusza. Przyszli czwórką. No i cała lista frytki. Pamiętam i poszli sobie była taka długa sala. Chodziło się, była szafa grająca, piłkarzyki. I tam był w takim koncie zawsze takie miejsce, gdzie jak ktoś miał dosyć, to tam rzygał. No, i tam sobie siedli. No i generalnie ja sobie siedzę, nic się nie dzieje. Gart telewizor. Idzie panie, za nieświrki. Nagle, że je, kufel poszedł, no nie. No to idę sprawdzić, co tam się stało. Kufel potłuczony na podłodze, oni sobie siedzą tak, nic się nic nie odzywa. Mówię: Panowie, to kto potłukł? Samo się stłukło, to starszy mówił. Mówię: no to jak się samo stłukło, to niech teraz się samo zapłaci 5 zł, nie? Wagi. On wstał. Mówi: dobrze, proszę pana, niech się pan nie gniewa, ja pójdę, zapłacę. Tylko chodź pan nie robimy chryby. O, kurwa, jakiś. Albo albo sobie ze mnie drwi, albo jakiś niespełna, nie? Dobra. Poszedł, zapłacił. Mija chwila i jeb, znowu kufel, nie. W tym samym stoliku. Idę znowu, patrzę, znowu siedzą jak gdyby nigdy nic. Szkło leży potłuczone. No, ale no i co? Samo się potłukło. Dobra, to teraz niech się pójdzie znowu samo zapłacić, znowu 5 zł i teraz to jest wasze ostatnie ostrzeżenie. Dobrze, kierowniku, już idziemy, już płacimy, nie? Poszedł, zapłacił. Ale już miałem takie dziwne dziwne uczucie, że na tym się nie skończy. No i sobie siadłem troszkę bliżej już tam tej stali na słuchuję. Nagle patrzę, leci taca, jak yyy jak Ufo przez cały klub z tymi frytkami. I rozbiła się o okno. Wstaje. Mówię: no i co? No, poleciała sama, no nie? Mówię: tak, to wypierdalaj, nie, cwaniaku. A ci młodsi, ci ci ci tam właśnie dwaj co byli z nim towarzysze, cepki, byli przerażeni. Wojtek, bo oni mnie tam znali, tam byłem, powiedz, powiedzmy, że już długo pracowałem. Wojtek, uspokój się, my go bierzemy, tylko ty nic nie rób. Mówię: co, kurwa, nic nie rób? No co to mi tutaj będzie kurwa w w twarz się śmiał, no nie? Wstawaj i wypierdalaj. Dobrze, pójdę, ale ty pójdziesz pierwszy. Bo jak ja pójdę pierwszy, to mnie kopniesz, nie? Mówię: popie, to masz półtora metra, nie jest dla mnie frajdą cię kopnąć w dupę. Mogę się ewentualnie zlać teraz kurwa, jak jak stoisz do mnie przodem, nie? Staniesz czy znaczy, pójdziesz czy mam cię wynieść? No nie pójdzie. A jak będziesz na mnie podnosił głos, to cię zastrzelę. Zastrzelisz mnie, no nie? Dobra. Wziąłem go jak gówniarza za ucho, wyprowadziłem, kopnąłem go w dupę, upadł na na chodnik, nara. Tamci dwaj byli bladzi, nie wiedzieli co mają co mają zrobić, nie? Ja mówię: ja pierdolę, czemu oni tak się wystraszyli? Laska uciekła, ludzie pospierdalali z tego klubu. Zostałem ja, barmanka i tam paru co ten, co przybijali gwóździe, nie? Takich wczorajszych, no i barmanka mówi: Wojtek, nie wiem czy zrobiłeś dobrze. Ja mówię: czemu? A ten gościu generalnie z dwa tygodnie temu yyy wylał z więzienia. A on mówi: aha, a za co tam siedział? Za morderstwo. Mówię: ile? No, tam miał 25 lat, ale go wypuścili po 18 za za dobre sprawowanie. Generalnie u gościa podobno w smole utopił, nie? Gdzieś tam w jakiejś fabryce. Mówię: fajnie trafiłem, no nie? Ale może jakieś tam legendy, bo to wiadomo, w takich miejscach są są różne ludzie, różne legendy o różnych tam zawodnikach, a potem się okazuje, że że padają jak kawki, nie? No i ja, rodzinka. Nic się nie dzieje. Żadna zemsta nie nadeszła. Mówię: mało ludzi, może sobie spierdolę do domu wcześniej. Przed przed przed piątą, bo tam się do piątej stało, masakra. Wychodzę przed klub, a tam mała faja stoi przed klubem. No i co? I się cieszy. I w ogóle nie wygląda na jakiegoś zmarwionego ani na jakiegoś yyy spękanego, tylko to jakby dokładnie wiedział po co przyszedł. Więc zacząłem analizować, czy przypadkiem nie masz złą prawdę w tym, co się dowiedziałem na jego temat. A on mi wyciąga klamkę. Mówię: no, fajnie, nie? W pierwszej chwili do mnie dotarło, co się dzieje, się go pytam, no nie? Co to za pukawka, kurwa, na gołębie? Na kapiszony. On mówi: zaraz się pokażę. I mówi: wiesz, co, kolano, nie? Jak na filmie, kurwa. Mówię: jak kolano, nie? Zaraz se myślę: kurwa, czego ja będę dźwigał, jak ja będę siadał, nie? No i mija parę sekund i zaczęło docierać, że gościu faktycznie może nie żartować, tak. No, nie żyjemy niby na dzikim zachodzie, ale nieraz się słyszy o tym, że jakiś pojeb komuś kurwa zrobił dziurę w w głowie. Na frajdę. A jakby nie było gościu, który siedział 20 lat w puszce, raczej być może nie wiem. Nie widział perspektywy wyjścia na wolność i woli sobie tam wrócić yyy pod pretekstem, tak, żeby na niego zapierdalali podatnicy. No i się śmieje i mówi: wiesz, co, kolano, nie? No to teraz co robić, kurwa? Czy się przed nim kurwa ukorzyć i powieś: błagam, nie rób tego, czy na przykład na kozaka, jak jak ten nie jak to miły Rząs ścigany, tylko to to takie kurwa jest, że chuj. Jak Jason Stejtem na przykład, nie, o. Takim być kurwa twardzielem. I i i i na kozaka, nie? No, ale generalnie w Pytam się go: no to to co, chciałeś mnie kurwa wystraszyć, czy chciałeś mnie odstrzelić, co mówię? Człowieku, no, opierdalasz kurwa jakieś w w bójki miałem w klubie sobie miałem zrobić, nie? A no, widzisz to, trafiłeś źle, no nie?
[17:20]No i gadka, tak. Nawet nie pamiętam dokładnie po po w ciężko jest generalnie emocje opisać, tak? Ale gadka kręciła się wokół niczego. Chyba nie wiem, chyba chciał mnie sprawdzić, tak? Finał finałów po paru tam minutach gadki, straszonka, yyy nie wiem czy czy czy czemu to wystarczyło, że zobaczył jak się obsrałem. Chociaż starałem się udawać, że nie. Opuścił klamkę, mówi, że w sumie to kurwa nie zabiję cię, no nie? Ale musisz się nauczyć szacunku do starszych, nie? Mówię: człowieku, no jaki szacunek, kurwa, ty. Ja ja nie nie zrobiłem nic złego, tak? Ja robiłem tylko swoją robotę, nie. I sam myślę: ty, chuju, no nie? Może on teraz z mulogga. Może za chwilę znowu tą klamkę podniesie na mnie albo się obrócę, a on mi w dupę strzeli, nie? No i mówię tak: słuchaj. Jak cię uraziłem, czy cokolwiek, ja przepraszam, no nie. Mówię: nie chcę, żeby moim wrogiem. Słyszałem, że tam lepiej z tą nie igrać i w ogóle. Ogólnie cała sytuacja nie powinna mieć miejsca i tak dalej, nie. Jeżeli czujesz się urażony, chodź, ja ci postawię piwo, no nie? On tak się chyba zdziwił. Kopyto schował tam gdzieś z tyłu. A ja mówię: tylko do mnie chuju podejść, nie, sam myślę. I jak wiedziałem, że łyknął cały kit, tak, że mówi: nie ma sprawy, no nie. Idzie do mnie. Też, miałem to tą, tą ratowało, że on był lekko najebany, już i nie nie za bardzo miał jakby w w myślenie włączone. Mówi: nie ma sprawy, no i idzie. Jak zobaczyłem, że się zbliża, to normalnie wszystkie kurwa zebrałem wszystko, całą swoją most, wszystkie sterydów, które wpierdoliłem w ciągu paru lat i z całej epy, z całej epy prosto w łeb. Weszło mu jak w masło w cymbał, a potem jeszcze chyba po nim skakałem z 15 minut na pewności, że go kurwa obezwładniłem, nie? A potem wziąłem torby i się zawinąłem do domu. Już tam więcej nie wróciłem na tą bramkę. No, ale pamiętam, że w takich sytuacjach człowiek dostaje takiej siły, że mógł normalnie kurwa drzewo gołymi ręką wyrwać z korzeniami. Tak się słyszy nieraz o sytuacjach, gdzie matka kurwa podnosi auto, bo dziecko tam przejechało, nie? Tak samo ja wtedy. No myślę, że jakbym tak kurwa takiej siły dostał, na przykład, jakbym założył koszulę, to on podniósł nie 400, ale i kurwa 1000 kg, nie?
[19:54]Jakby tak do mnie gościu celował. Także yyy na dzisiaj to koniec. Wiadomo, że tych nokautów było więcej, ale mmm kilka kolejnych, o których chcę jeszcze opowiedzieć, opowiem wam następnym razem. A wy standardowo, jeżeli macie jakieś pomysły, yyy jakieś zagadnienia, które jeszcze mógłbym poruszyć bramkarskie i tak dalej, to piszcie w komentarzach, a ja postaram się uwzględnić i czekajcie na część drugą opowieści o największych nokautach. Niebawem. Lajkujcie, subskrybujcie. Pozdro.



