Thumbnail for Płakaliśmy ze wzruszenia... 🥺 Tunezja nas zaskoczyła! | Djerba by Rodzinna Odyseja - Życie w Kamperze

Płakaliśmy ze wzruszenia... 🥺 Tunezja nas zaskoczyła! | Djerba

Rodzinna Odyseja - Życie w Kamperze

16m 20s1,580 words~8 min read
Auto-Generated

[0:00]Witajcie w nowym vlogu, w dalszym ciągu z Tunezji, dalej w pustynnych klimatach. Dzisiaj jesteśmy w Ksar Oled Sultan, gdzie były nagrane Gwiezdne Wojny, jedna z części.

[0:13]I naprawdę to miejsce robi wrażenie, ale trzeba pamiętać, że ludzie tutaj nie mieszkali tak jak w innych miejscach, to tak naprawdę jak ja to powiedziałam, ja się zaśmiałam do ridżigo, że to są takie garaże, gdzie ludzie przechowywali na przykład oliwę z oliwek, jakieś zboża i tak dalej.

[0:30]pewnie kuskus skoro go tak bardzo tutaj kochają. E, i tak. Tak to się zachowało do dnia dzisiejszego. Wygląda naprawdę przepięknie, jak z innej planety, ale nie ma tutaj dużo do zobaczenia, tyle co się rozejrzeć, porobić kilka zdjęć i można jechać dalej.

[0:46]I tak też my zrobimy. Jedziemy dzisiaj w stronę morza, bo już mamy dość tej suszy. Mamy dość suszy, potrzebujemy więcej wody, takiego mokrego klimatu. Co? Jedziecie z nami?

[1:11]Tu jest zojka. Tutaj są drzwi. Tutaj kolejne drzwi. A tutaj jest takie malutkie wejście i zdaje się, że jedynym sposobem, żeby tam coś wsadzić, byłoby słanie tam dzieci.

[1:23]Naprawdę, takie małe jest to miejsce. Ja dostaję klaustrofobi, jak tam wchodzę. Po dźwiękach zdaje się, że teraz jest to dom dla ptaków.

[1:45]Muszę wam powiedzieć o czymś, co mnie bardzo poruszyło.

[1:48]Jak jechaliśmy do Ksar Oled Sultan, to widzieliśmy ciemnoskórych ludzi, ale bardzo ciemnych, że widać, że nie są stąd. I Didżej się zatrzymał i próbowaliśmy z nim porozmawiać. Nie mówił po angielsku, rozmawialiśmy przez tłumacza.

[2:08]Młody chłopak, nie wiem ile mógł mieć lat, 18 nie miał. Myślę, 16, 17. Idzie pieszo z Sudanu. Nie wiem czy uda mi się to powiedzieć, nie płacząc, ale...

[2:22]Nie trzeba pojechać daleko od Europy, żeby zrozumieć, jakie inne rzeczywistości są dla ludzi z różnych części świata.

[2:35]Nie był jedyny. Jak jechaliśmy w tamtą stronę, to było jeszcze dwóch, których mijaliśmy. Dlatego przy trzecim już Didżej się zatrzymał, bo byliśmy bardzo ciekawi.

[2:47]Bo Didżej właśnie wpadł na ten pomysł, że oni właśnie teraz mogą iść z tego Sudanu, że oni tu nie mieszkają.

[2:54]I teraz jak wracaliśmy, to kolejnych dwóch widzieliśmy. I przed chwilą jeszcze przejechało auto Garde Nationale i to jest jakby policja, coś w tym stylu, bardziej wojsko.

[3:09]I mieli samochód zapakowany ciemnoskórymi ludźmi. I tak sobie uświadomiłam, że ci ludzie decydując się na to, to już naprawdę musi być ich limit, żeby się zdecydować na tak niebezpieczną podróż, żeby przejść przez Libię.

[3:28]Obstawiam, że właśnie zdarzają się tacy takie przypadki, że ludzie ich podwożą, że łapią stopa, ale...

[3:37]Wyobraźcie sobie w jakiej desperacji muszą być. Muszą naprawdę myśleć, że no gorzej być nie może, żeby ruszyć w tak niebezpieczną podróż, pieszo, przekraczając granicę na nielegalu. Gdzie tak naprawdę w każdym momencie są w niebezpieczeństwie, jak się trafi jakiś zły człowiek. Może ich nawet, nie wiem, zabić na organy.

[4:00]Są różne scenariusze i żeby przejść jeszcze przez pustynię, gdzie oni wszystko co mają, to jest jedna reklamówka.

[4:17]Tak bardzo nie doceniamy tego, co mamy.

[4:24]Bardzo smutne. Temu jednemu chłopakowi daliśmy trochę pieniędzy, wodę i jakąś przekąskę, ale strasznie poruszające to jest.

[4:40]Pytałam ChatGPT i to są jakieś 4000 kilometrów do tego miejsca z Sudanu. Nie wiemy skąd dokładnie szedł.

[4:50]4000 kilometrów i powiedział, że nie wie gdzie idzie, że póki co jest tutaj i idzie dalej. Strasznie smutne. Jaka w ogóle, to musi być desperacja, żeby się udać w taką podróż, w nieznane na nielegali.

[5:08]Przyjechaliśmy zjeść tutaj, gdzie byliśmy dwa dni temu, bo było dobre, tak więc powiedzmy, że ufamy. Nazywa się L'Artisto i z tego co widzieliśmy dużo turystów tutaj przychodzi. I mamy nadzieję tylko, że nie będzie zbyt ostry. Tam w ogóle jest kurczak z rożna, wygląda bardzo dobrze, ale my się skusiliśmy na coś takiego, co jest tam tak, takie burrito, burrito arabskie.

[5:34]Didżej wrócił z jedzeniem, ale się nie dogadał z panią i nie ma kurczaka dla Enza, ale się z nim podzielimy. Mamy takie coś, jedno jest ostre, drugie nie jest ostre, ale mam wrażenie w ogóle, że my tutaj jemy wielbłąda. To jest drugi raz jak jesteśmy w tym miejscu i to mięso nie wygląda mi na kurczaka za bardzo. Nie wiem, może się mylę, ale widzieliśmy już raz mięso z wielbłąda i mi wygląda na wielbłąda.

[6:00]W ogóle nie widzieliśmy tutaj za bardzo krów. Prawie w ogóle nie widzieliśmy krów, jeżeli w ogóle widzieliśmy. Tutaj Didżej wziął coś takiego, jajko z kurczakiem i z jakimś warzywem. Teraz jedziemy dalej, musimy wypłacić pieniądze, musimy zatankować auto, musimy zrobić zakupy.

[6:19]O, Didżej już znalazł Carrefoura. Zatrzymaliśmy się, żeby zatankować, odkąd Polacy, których spotkaliśmy w Sbeitla, nam powiedzieli, żeby tankować to bez siarki, no to tankujemy to bez siarki. Aktualna cena to 2,20 dinara, czyli jakieś niecałe 3 zł. Tanioszka.

[6:40]Trochę głupio, bo zobaczyliśmy, że jest terminal, ale, że tutaj jest miejsce na kartę, ale nie działa, okazało się, jak pan już zatankował, tak więc Didżej poleciał do bankomatu, żeby wypłacić. Normalnie są kartki, że Cash Only, ale no tutaj nie ma. Tak więc Didżej musiał pobiec do bankomatu.

[7:00]Za to, co tutaj widzicie, zapłaciliśmy 280 dinarów i to wcale nie jest dużo rzeczy i wyszło bardzo drogo. Bardzo drogo.

[7:09]Praktycznie same jogurty, wzięliśmy te takie napoje proteinowe, brokuł, ogórek, pierś z indyka, jedna herbata, dwie paczki seru. Co prawda, wzięłam orzechy makadamia, bo nie wszędzie się znajdzie takie, a chciałabym zjeść i...

[7:28]82 euro. Bardzo dużo, bardzo, bardzo drogo. No i jedziemy dalej. Mamy prawie dwie godziny na wyspę Djerba, 130 kilometrów. Jedziemy trochę nad morze i dzisiaj kupujemy bilety powrotne na prom. Już nam wystarczy na razie. Teraz się zrobiło też cieplej niż w Sycylii, tak więc wracamy tam, będzie tak około 20-22 stopnie, więc to będzie miła odmiana.

[7:57]A później jak przyjdzie lato w Europie, to znowu będzie gorąco, więc myślę, że spoko, już jest pogoda. Zażartowałam do Didżeja, że chcę wrócić do Europy, bo jestem głodna. Naprawdę, to zupełnie nie nasze klimaty jedzeniowe, ale poza tym na pewno warto odwiedzić ten kraj.

[8:12]Szybko krzyknęłam Didżejowi, żeby się zatrzymał, bo już trzeci raz zauważyłam warzywniak u owocniak, ale wcześniej nie miał gdzie się zatrzymać i teraz zauważyłam, mówię szybko stop, bo może uda nam się tutaj kupić coś świeższego. Enzo, czemu ty jedziesz z latarką na czole?

[8:30]No zobaczmy BioFarm. Nie wiem do końca jak się formują te ceny. Myślę, że jabłka tutaj są nieświeże, bo są bardzo drogie. 9 dinarów 70 za jabłka. Myślę, że dlatego ludzie nie kupują, bo jabłko mimo wszystko jest zbite, ciężkie i dlatego no też dużo wychodzi jak się je kupuje. Za awokado jest chyba 7,80. Nie, to truskawki będą, truskawki zazwyczaj tyle kosztują, więc nie ma może ceny awokado. Nie wiem.

[9:00]Nie wiem, nie wiem, są poprzesuwane te ceny i teraz nie wiem za co wam czytam, ale tutaj za sałatę 3,50. Nie wiem czy to jest za jedną, czy za kilogram, ciężko stwierdzić. daktyle 9,80, ale ich dużo wychodzi, nie, kilogram. A ziółka nie wiem.

[9:44]Zatrzymaliśmy się nad jeziorem Zarzis. To jest jezioro, które ma większy poziom zasolenia niż morze. I dlatego, kiedy ono wysycha, bo nie jest głębokie, zostaje po prostu warstwa soli.

[9:58]Możecie zobaczyć, że tam, normalnie ludzie przyjechali, żeby zbierać sól. Przyjeżdżając z reklamówkami i biorą tą sól. Nie wiem po co. Mam nadzieję, że nie do gotowania. Bo normalnie widać tutaj jeszcze błoto w tej soli, ale słyszałam nawet, że pan tam kopał łopatą.

[10:17]Ale co ciekawe, to są tutaj halobakterie i algi, które przy odpowiednim naświetleniu, zazwyczaj jest to zachód albo wschód słońca, sprawiają, że woda, że woda, no, jeżeli jest niski poziom wody, tak naprawdę, więc woda, wygląda na różowo. I to jest coś pięknego, bo widziałam zdjęcia na mapach Google i mówiłam Didżejowi, że nie wierzę w to, że to jest naturalny kolor. Myślałam, że to jest podkręcone, ale poczytałam później i rzeczywiście tak jest.

[10:49]Przejeżdżamy teraz przez most, który prowadzi na wyspę Djerba. Jesteśmy tak naprawdę już prawie w połowie, ale towarzyszy nam też piękny zachód słońca. Myślę, że zanim dojdziemy na koniec, już słońce będzie dotykać horyzontu.

[15:54]I co, zaczęliśmy teraz ciąć te dywany. To trzeba zaplątać od razu, żeby nam się nie rozplątały. Zoika się tutaj bawi na tych dywanach, zrobiła straszny bałagan. Problem jest taki, że teraz te dywany mamy tutaj na środku i średnio wiemy, gdzie je pochować, ale będziemy musieli rozwiązać tą sytuację. Pewnie się zastanawiacie, po co nam te dywany, skoro my domu nie mamy. No i właśnie o to chodzi.

[16:20]Chcielibyśmy. Tak więc co, powoli, powoli kończymy naszą przygodę z Tunezją. Powiem wam, że aż nam się trochę przykro zrobiło, bo ta Tunezja to ma nas tak, że raz jest cudownie, a raz ktoś nas zdenerwuje, ale tak jest w każdym kraju. Ale koniec końców, ta przygoda naprawdę była wspaniała, ale po naszej przygodzie kończymy Włochy, nasz tur po Włochach, a później znowu wracamy do Rumunii, ale tym razem w innym celu i jesteśmy bardzo podekscytowani. To będzie piękne lato, musi być. I co, kończę robić te dywany, później będziemy gotować, ale z wami się żegnam już teraz, bo zanim ja to skończę, to myślę, że słońce zajdzie, bo powoli mi to idzie, ale już zrozumiałam, jaki jest model. Ale tak jak mówiłam, kończymy tego vloga i widzimy się w następnym. Jeszcze nadal będzie z Tunezji. Chyba to już będzie nasz rok życia w kamperze, tak więc jestem ciekawa czy zgadniecie, gdzie pojedziemy na jeden rok. Co, do zobaczenia w następnym vlogu. Mam nadzieję, że miło spędziliście z nami czas. Dziękujemy za wszystkie komentarze, za całe wsparcie. No, i się widzimy, pa, pa.

Need another transcript?

Paste any YouTube URL to get a clean transcript in seconds.

Get a Transcript