[0:04]Chciałem teraz opowiedzieć historię kolejnej realizacji domu po drodze, która zaczęła się dosyć ciekawie, bo kiedy przyjechałem po raz pierwszy na przepiękną działkę mojego klienta. Było przepięknie, fantastyczne miejsce z plażą nad rzeką, kiedy zaszliśmy na brzeg. Nie było widać jak do końca drugiego, drugiego brzegu. Wydawało się, że tam w ogóle nie ma żadnych domów dookoła. Wyżej na skarpie stary sad. I kiedy zabrał mnie do swojego apartamentu z widokiem na tą samą rzekę i zaczął opowiadać o tym domu, zaczął go też rysować. Ja w pewnym momencie zorientowałem się, że on rysuje rzut tego apartamentu, a on mówi tak, bo mi się tu dobrze mieszka. Okej, a że może to można lepiej zrobić? On mówi okej, ale nie chcę ryzykować. Dobra, co ciekawe, powiedział mi chwilę później, że chciałby ten apartament jeszcze podnieść na poziom, strefę dzienną na poziom pierwszego piętra, żeby oderwać się troszkę od ogrodu i mieć poczucie bezpieczeństwa. Coś mi odpowiedział? Nie. I w tym momencie się bardzo zdenerwowałem, bo na domiar złego pokazał mi jakiś katalog z jakimiś koszmarnymi przykładami architektury, mówiąc, że jego dom ma wyglądać w ten sposób. Ja mu wtedy powiedziałem: wie pan co, to chyba nie jest zadanie dla nas. Może panu architekci, bo był deweloperem, panu to rozrysują, a on nas to wyjdzie za drogo. On mówi nie, panie Robercie, ja chcę, żebyście wy wyrobili, ale żeby tak to wyglądało. Nie wiedziałem co z tym zrobić, ale przystąpiliśmy do zadania. Tak wyglądała sytuacja. Nowy dom w miejscu starego, który jest daleko od ulicy, dom z pomostem na łodzie na plaży. Podjęliśmy kilka prób, ażeby zrobić taki budynek, który będzie bardziej powiązany z ogrodem. Wszystkie te koncepcje odrzucił, bo stwierdził, że to co zaproponował jest dla niego najlepsze. I w tym momencie pojawił się pomysł. Pomyśleliśmy, że okej, skoro tą drogę tak czy tak trzeba doprowadzić do tego budynku. to może owiniemy nią ten brzydki domek, który jest od ogrodu oderwany drogą, a później z tego pierwszego piętra z powrotem sprowadzimy ją na poziom ogrodu i niżej do samej plaży. W zasadzie projekt był gotowy.
[2:04]Dobra, ta droga od razu stała się uformowała dom, bo stała się jego ścianami, stropami, podłogą, wszystko było gotowe. Droga, która dochodzi do budynku omija wszystkie drzewa, by później wznieść się wyżej i opleć jakby tą przestrzeń na pierwszym piętrze w taki sposób, że rozszerza się coraz bardziej na widok w kierunku rzeki. Pod nią znajdują się pomieszczenia parterowe, żeby później rozwinąć się i stać się pochylnią, która w łagodny sposób sprowadza nas do ogrodu i znów później po tej bardzo stromej skarpie między drzewami mandruje w kierunku plaży nad rzeką. A sytuacja też pokazuje, że już nie ma pomostu, dlatego, że stwierdziliśmy, że skoro tu każdy będzie mógł zacumować, to każdy będzie mógł dotrzeć do jego domu. Rzut pierwszego piętra, najważniejszego poziomu tego budynku, pokazuje, jak ta wstęga jakby otwiera się w kierunku rzeki. Zaproponowaliśmy też, żeby mogła się rozsuwać, żeby był widok na bok, ale stwierdził, że to zakłóci jakby już jego poczucie intymności, dlatego zostało tak. To jest poziom parteru, który jak gdyby rozgrywa się już pod wstęgą, dlatego cały może być otoczony szkłem, nie wszystkie pomieszczenia, pokoje gościnne, garaż czy siłownia otwierają się na otoczenie, mają niczym nieskrępowany widok. Kiedy wydawało się, że projekt jest gotowy i wystarczy go tylko dobrze zbudować, doszło do trudnej sytuacji, bo nasz klient poinformował nas, że on zbuduje ten dom, ale bez tej drogi. A na domiar złego stwierdził, że ten dach pokryje czarną papą, bo przecież dachu i tak nie widać. Powiększyliśmy jego, z bliskiego wzgórza pokazywaliśmy mu, że ten dom ma piątą elewację, którą widać i nie po to ukrywaliśmy wszystkie instalacje w jakiejś bliskiej zieleni, ażeby w tej chwili popsuć to takimi rozwiązaniami. Na szczęście udało się go przekonać. I to już są zdjęcia, które pokazują realizację. Całość wykonaliśmy z jasnego betonu, z jedynym wyjątkiem w postaci dachu, który jest wykonany z jasnej membrany. I to są zdjęcia lotnicze, na których widać tą jasną wstęgę i wydaje się, że tu nie ma żadnego, żadnych sąsiadów. Ale kiedy spojrzymy na okolicę z ciut innej perspektywy, widzimy, że tych domów nad rzeką jest bardzo dużo i ten nasz dom jest takim naturalnym elementem tego pejzażu. Kiedy obniżymy się do poziomu wjazdu, widzimy, że ta droga odrywa się od ziemi, wznosi się nad poziom pierwszego piętra, oplatając tą przestrzeń popołudniowego, a ten wieczorny widok pokazuje też strukturę tego domu, że wszystkie przegrody, wewnętrzne elementy wewnętrzne, już poza wstęgą, zostały wykonane z ciemnego drewna, żeby z tą wstęgą kontrastowały i żeby ona bardzo wyraźnie gdzieś była zarysowana. Wznosząca się droga tworzy ścianę, a później zadaszenie nad strefą wejściową, wyznaczającą tą strefę, a przy okazji odgradzając jakby wchodzących od bardzo silnych wiatrów, które wieją od strony zachodniej. Od strony wschodniej widzimy, że ta cała część parteru jest bardzo powiązana z ogrodem, a część dzienna jest zamknięta, ale kierunek zawijania wstęgi pokazuje, w którą stronę dom patrzy. To samo widzimy od strony zachodniej z tym wyjątkiem, że tu już widać połączenie pomiędzy strefą dzienną a ogrodem w postaci wychodzącego fragmentu tej naszej drogi. I co ciekawe, kiedy jesteśmy na poziomie ogrodu, otacza nas zieleń, ale nie ma żadnego widoku na rzekę. Dopiero kiedy wznosimy się wyżej, sytuacja się zmienia. Na poziomie salonu, na poziomie pierwszego piętra, mamy kapitalny widok na rzekę z ponad koron drzew. Tu jak gdyby jesteśmy w tej przestrzeni, którą formowała wstęga. Kawałek dalej mamy pokój kąpielowy oddzielony właśnie tą drewnianą ciemną przegrodą od kolejnej sypialni. Proszę spojrzeć, nawet elementy takie jak szafy są komponowane w jasną ścianę, żeby nie zakłócić całej struktury budynku. Kiedy zejdziemy niżej, przestrzeń jest uformowana podobnie. Te ciemne przegrody jakby wydzielają poszczególne pomieszczenia z tym wyjątkiem, że tu przecież znajdujemy się pod wstęgą, dlatego całość jest otoczona szkłem i kapitalnie powiązana z ogrodem. Ale widok mamy tylko z tego poziomu. Kapitalny widok na rzekę, tu wstęga jak gdyby w tym miejscu znajduje się najwyżej. Jej zawijanie stworzyło uskoki, które wykorzystaliśmy na ukrycie w nim czy oświetlenia, czy wszystkich systemów wentylacji czy nadmuchów. Także od ogólnej idei doszliśmy do jakby do najdrobniejszego detalu, najdrobniejszego szczegółu. Zejdźmy niżej po po tej łagodnej kładce, zejdźmy niżej do do ogrodu. I kiedy wstęga łączy się z ogrodem, jest to ciekawy moment, bo zaczyna dostosować się do topografii terenu i podążać jak gdyby za nią. Jest wykonana z chropowatego betonu, żeby dało się tutaj chodzić, spacerować nawet w jakieś dżdżyste dni, bo tu jest dosyć stromo. I kiedy sobie schodzimy niżej w kierunku plaży, kiedy nagle się zatrzymujemy, to widzimy tylko poziom pierwszego piętra, nie widać parteru. I nachodzi, pojawia się wtedy taka refleksja, że gdyby nie te wydawało się absurdalne życzenia naszego klienta, no to wtedy nie mielibyśmy tego kapitalnego widoku, bo przecież projektowalibyśmy standardowo i zrobilibyśmy strefę dzienną na parterze. Ale gdyby nie nasz pomysł, nie byłoby tego płynnego połączenia z ogrodem i dużo tak naprawdę więcej, czyli tak wygląda historia domu po drodze, gdzie dwie strony wzajemnie od siebie się dużo nauczyły i dzięki czemu powstała ta, ta, ta cała koncepcja.



