[0:01]do rzeczy. O tym co najważniejsze zawsze do rzeczy. Na spotkaniach czytelnicy często pytają mnie, jak możemy bronić polskiej suwerenności? To ja im odpowiadam, ludzie, nie narzekajcie, pomóżcie budować niezależne wolne media. Takie jak tygodnik do rzeczy, pomóżcie nam się rozwijać i pomóżcie nam bronić tego co najważniejsze, niepodległości i tradycji. A jak to zrobić? Proszę bardzo subskrypcja.dorzeczy.pl Zapraszamy na konferencję Polish Hungarian American Leadership Summit, która odbędzie się od 15 do 17 marca 2026 roku w Krakowie. Dzień dobry państwu. Myślałem szczerze mówiąc, że ta sprawa jest skończona i że nie ma sensu do niej wracać. Tymczasem z jakiś niejasnych powodów, o czym zaraz powiem, ona cały czas wraca i jest przedmiotem niby debaty. Mówię tutaj o tragicznej śmierci 175 osób wskutek nalotu amerykańskiego, około 160 chyba pięciu dziewczynek w wieku od 7 do 12 lat, no i nauczyciele tych dziewczynek, które zginęły wskutek ataku najprawdopodobniej, a właściwie niemal 100% pewnością można powiedzieć amerykańskiej rakiety Tomahawk. Otóż to co sprawia, że ta to nalot miał miejsce pierwszego dnia wojny, czyli kilkanaście dni temu, no i wydawałoby się, że sprawa jest dosyć oczywista i nie wymaga specjalnych komentarzy. No doszło do najprawdopodobniej tragicznego zdarzenia i pomyłki. Tymczasem z jakiś dla mnie niejasnych powodów sam Donald Trump, czyli prezydent Stanów Zjednoczonych, niektórzy jego zwolennicy i o zgrozo niektórzy polscy politycy idą w zaparte. No po prostu niestety kłamią z miedzianym czołem i opowiadają różne niestworzone historie, a mianowicie niestworzone historie polegające na tym, że to rzekomo sami Irańczycy odpalili tę rakietę we własną szkołę i sami zabili swoje własne dzieci. To jest, jak mówię, to jest rzecz tak niesłychana i i znowu nie zajmowałbym się tylko tym jednym wycinkiem sprawy, gdyby nie to, że reakcja obecnego prezydenta i również jego popleczników, nie tylko niestety w Stanach Zjednoczonych pokazuje z jaką barbarizacją Zachodu mamy do czynienia. No z czym nam się kojarzy sytuacja, w której ktoś przyłapany na gorącym uczynku wypiera się, kłamie w żywe oczy, miota się, plącze w zeznaniach, przerzuca winę na kogoś innego. No to to prawda, to zupełnie nie kojarzy nam się ani z uczciwością, ani z jakąkolwiek formą no nie wiem, czegoś co można by nazwać uczciwym, rzetelnym prowadzeniem wojny.
[3:03]To jest na poziomie jakiś wschodniej, my byśmy tak powiedzieli, wschodniej barbarii, okazuje się, że niestety ta wschodnia barbaria ma się całkiem dobrze na Zachodzie. I znowu nie mówiłbym tego, gdyby nie to, że wczoraj wysłuchałem kilku wypowiedzi samego prezydenta Trumpa i o zgrozo, ja po prostu nie mogłem zrozumieć, co on wygaduje. Otóż zapytany przez najpierw zapytany przez dziennikarzy to była to było pytanie dotyczące tego, czy Iran może atakować cele amerykańskie skutecznie, bo nie posiada precyzyjnej broni dalekiego zasięgu. Mogą państwo sprawdzić, to jest jego wypowiedź. Parę godzin później ten sam prezydent Stanów Zjednoczonych został zapytany o kwestie zbombardowania szkoły. Tak jak mówię, od samej samego wydarzenia minęło już kilkanaście dni. W międzyczasie praktycznie nie praktycznie, wszystkie media zarówno te wspierające Trumpa, jak i te krytyczne wobec niego wobec niego przyznały po przeprowadzeniu dokładnych badań, że pocisk został wystrzelony przez Amerykanów i że była to rakieta rakieta Tomahawk, która została użyta przez amerykańskie amerykańskie wojsko. I śledztwo w tej sprawie przeprowadził New York Times i można to przeczytać w Wall Street Journal, no wszędzie nie ma sensu, że teraz wymieniał wszystkich możliwych tytułów, gdzie ta informacja się pojawiła również jeśli chodzi o prasę europejską. Irańczycy zresztą bardzo szybko zaczęli opublikować zdjęcia, są też zdjęcia satelitarne, zdjęcia, które pokazują chociażby numer seryjny. No nie ma żadnych wątpliwości, że była to amerykańska rakieta i jest nawet filmik, który pokazuje moment uderzenia, kierunek z którego ta rakieta nadleciała i tak dalej, filmik, który to pokazuje, który, który filmik obrazuje tę to tragiczne wydarzenie. No tymczasem Donald Trump, zapytany właśnie o tę o tę o to zbombardowanie, powiedział, że to na pewno nie zrobili tego Amerykanie. Następnie stwierdził, i to jest coś tak szokującego, że naprawdę włosy stają na głowie, że to, że to uderzyła rakieta Tomahawk, to nie ma żadnego znaczenia, bo rzekomo, cytuję, nie mówię rzekomo, cytuję. Bo Tomahawki to jest broń, którą każdy mógł mieć i na pewno Iran ma również te rakiety. I dlatego z faktu, że że wiemy, że to jest ta rakieta, to nic nie wynika, kto ją tak naprawdę wystrzelił, bo to mógł być Iran, który tą, który, który tymi rakietami dysponuje i to z pewnością nie zrobili tego z pewnością Amerykanie. Proszę państwa, przed chwilą przetoczyłem pierwszą wypowiedź A. Pierwsza wypowiedź brzmi: Iran nie dysponuje precyzyjnymi rakietami dalekiego zasięgu. B. Iran, według tej samej osoby, w ciągu dwóch godzin tej samej osoby, Iran dysponuje rakietami Tomahawk, które właśnie są klasycznym przypadkiem rakiet dalekiego zasięgu precyzyjnego naprowadzania. No to jest tak zwana oczywista, krzycząca, bijąca w niebo sprzeczność. Ale druga rzecz niemniej, niemniej zaskakująca, no proszę państwa, sytuacja, w której prezydent Stanów Zjednoczonych opowiada historie, które są po prostu wyssane z palca, by nie powiedzieć, że z jakiegoś tam nie wiem brudnego palucha. Czyli opowieści o tym, że że że wiele państw dysponuje tomahawkami, a można je było kupić i Iran posiada tomahawki. Państwa, jeśli państwo nie są zdumieni tym co państwo usłyszeli, no to, że tak powiem, nie mamy o czym rozmawiać. Pomysł, to znaczy inaczej, stwierdzenie, że Iran dysponuje tomahawkami, czyli amerykańską bronią średniego i dalekiego zasięgu, jaką w tej chwili Amerykanie mają. I prezydent Stanów Zjednoczonych opowiada to jako oczywistość, bo on tego, on to po prostu tak rzucił no między między słowami. Świadczy o tym, że albo, nie wiem, albo nie rozumie znaczenia słów, którym się posługuje, albo kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością, bo problemem nie jest tylko sprzeczność między tym co powiedział w pierwszej wypowiedzi, a tym co powiedział w drugiej wypowiedzi. Ale jego przekonanie, jak rozumiem, ono było spontanicznie, wypowiedzi to były słowa wypowiedziane spontanicznie, więc zakładam, że on musiał musi w to wierzyć, że Iran dysponuje amerykańską bronią w postaci tomahawków i że w ogóle te tomahawki to są o tak, rozumiem, nie wiem co to na na na do kupienia na jakimś targu można pójść i sobie kupić taką rakietę, jak państwo chce. No przecież to jest kompletnie niedające się w żaden sposób obronić teza, która, która brzmi, no jakby ktoś, jak mówię, urwał się z choinki. No nic tutaj nic się tutaj nie zgadza. No więc wydaje się z mojego punktu widzenia ta sprawa od samego początku tak sądziłem, no teoretycznie jest sprawą prostą. Amerykanie się pomylili, najprawdopodobniej mieli nieprecyzyjne albo niedokładne dane wywiadowcze. Te dane wywiadowcze nie uwzględniły tego, że kilka lat temu nastąpiła zmiana przeznaczenia akurat tego budynku, gdzie znajdowała się szkoła dla dziewczynek. Wcześniej było to element pewnego kompleksu militarnego, no i niedokładna informacja sprawiła, że zostały tam odpalone te rakiety i przyniosło to prawda tragiczny skutek. W takiej sytuacji poważny człowiek albo inaczej nawet powiem, człowiek, który poważnie traktuje fakt przynależności do cywilizacji zachodniej, nie wypiera się, nie oszukuje, nie plącze się w zeznaniach, tylko po prostu odpowiada tak, jest mi żal, wyrażam ubolewanie. Naszym celem nie było mordowanie niewinnych dziewczynek. A co się wydarzyło potem? Do tej pory nie tylko, że prezydent Donald Trump nie przyznał się do do znaczy nie przyznał się do tego, że Amerykanie dokonali tego tego ataku, ale mówię, cały ten system wypierania, zacierania śladów, głoszenia jawnych fałszów i kompletnie jakiś dziwacznych teorii sprawia, że człowiek nabiera podejrzenia. Zaraz, a może to nie była tragiczna pomyłka, może to jednak było działanie celowe. Ja nie wierzę w to, że żeby to była działanie, to było działanie celowe, natomiast no kompletnie nie mogę zrozumieć stanowiska amerykańskiego prezydenta. Powinien jak najszybciej jak najszybciej doprowadzić do tego, żeby to przestał być temat debaty, a on brnie w to i brnie. Być może odpowiedzią jest oczywiście ta kwestia charakterologiczna, czyli to, że Donald Trump jest tak przekonany o tym, że Amerykanie mają najlepszą broń na całym świecie. Nikt im nie dorównuje, wszystko jest naj, naj, naj, że nie przychodzi mu do głowy stwierdzenie, że mogli się pomylić i odpalić tę broń nie tam, gdzie trzeba i nie w taki sposób, jak trzeba i że wywiad się pomylił. No ale jeśli tak jest, to jest to w niczym, że tak powiem, nie polepsza sytuacji, bo mamy do czynienia z jakąś formą no wręcz maniakalnego wybierania prawdy i oczywistości. Ale tam kryje się jeszcze dodatkowy element, też ważny w tej całej opowieści, mianowicie ta te opowieści Donalda Trumpa. Temu towarzyszy też tak głęboka pogarda i tak głębokie lekceważenie Irańczyków, że aż jak się tego słucha, no trudno, trudno, trudno w ogóle uznać, że takie słowa może wypowiadać człowiek, który oficjalnie przynajmniej, no nazywa się chrześcijaninem. I mówi i reprezentuje coś, co możemy nazwać cywilizacją zachodnią. No to jest cywilizacja oparta na przekonaniu, że wszyscy ludzie, każdy z ludzi ma jakąś własną wartość, ma własną godność, że no nie zabija się ludzi tylko dlatego, że ich się o coś podejrzewa. Że żeby by zapadł jakiś wyrok, to musi być jakaś jakiś proces, ale to też jest przekonanie, bardzo silnie obecne w całej naszej kulturze i właśnie to odróżnia Zachód od barbarzyńskich różnych innych form cywilizacyjnych. Że nie istnieje wina zbiorowa, że nie można po prostu zabijać ludzi od tak, tylko dlatego, bo oni należą do tego lub innego narodu, albo do tego lub innego państwa. Przynajmniej taka jest zasada, no to jest przynajmniej ta, to jest to pricypium, na którym oparty jest oparta jest przekonanie, nasze przekonanie, że ta cywilizacja wniosła jest czymś wyższym, lepszym i właściwym. Ale jeśli wsłuchać się w wypowiedzi towarzyszące tej konkretnej sprawie tych zamordowanych dziewczynek, no to tam się pojawia coś całkiem dramatycznie złego, niegodziwego i niczego, nie mającego nic wspólnego z tym, o czym przed chwilem przed chwilem mówiłem. Po pierwsze, jak mówię, pogarda. Stwierdzenie, znowu pada pytania dziennika, dziennikarzy i do do pytania od dziennikarzy na temat te, dotyczące tej tej tej tej tej tragedii i Donald Trump odpowiada, a będę w tym sobie żył. No przepraszam, to jest coś szokującego i oczywiście wiadomo, że będzie z tym żył, ale w tych słowach kryje się taki element lekceważenia i pogardy dla losu tych dziewczynek i ich rodziców i tej tragedii, że aż no aż mówię, człowiek jest wstrząśnięty, jak prezydent Stanów Zjednoczonych, który niesie ten sztandar, czy twierdzi, że niesie ten sztandar wartości zachodnich może takie słowa wypowiedzieć. Jak mówię, ja nie oczekuję od niego nie wiem, kajania się albo stwierdzenia, że tak w ten sposób musimy się dlatego wycofać z tego co robimy i tak dalej, nie w tym jest rzecz, ale elementarna uczciwość wymaga nazwania błędu błędem i przeproszenia za ten błąd. To w niczym nie podważa albo wręcz przeciwnie, no to wręcz, że tak powiem, takie zachowanie no licowałoby z tymi wszystkimi rzeczami, o których Donald Trump i jego otoczenie mówią.
[13:23]Jeden ze zwolenników Trumpa, jeden z amerykańskich polityków zapytany o tę samą sprawę opowiedział, czy powiedział, że, no, a właściwie można było powiedzieć, tak zinterpretować jego słowa, no, że gdyby one żyły dalej, to musiałyby nosić burki i musiałyby żyć w tym strasznym religijnym tradycjonalistycznym islamskim społeczeństwie i właściwie do myślę, w gruncie rzeczy dobrze się stało, że zginęły i że nie musiały takiego losu doświadczyć. Proszę państwa, to wypowiadają ludzie, którzy twierdzą, że reprezentują wyższość, że reprezentują moralną wyższość, że są zwolennikami i są obrońcami pewnej wyższej wartości, a to są słowa haniebne. To są słowa obrzydliwe i takie słowa nigdy nie powinny paść. Nie zabija się niewinnych ludzi w ten sposób, w ogóle się nie zabija niewinnych ludzi, od tego zacznę, ale już uzasadnianie tego, że bije się samemu lepiej, że gdyby one dalej żyły te dziewczynki, to ich los byłby marny i i one by były tymi muzułmańskimi kobietami i by znosiły te cierpienia i dlatego i dlatego w gruncie rzeczy nic się nie stało. To jest po prostu podłe i obrzydliwe i ludzie, którzy wypowiadają takie takie takie takie sądy no nie zasługują na uznanie, nie zasługują tak naprawdę na na na w gruncie rzeczy na nic. Okrropne, okropne wypowiedzi, które nie powinny mieć miejsca, ale jak mówię, przętaczam je wszystkie po to, żeby pokazać jak bardzo zbarbaryzował się Zachód. No jeszcze we wcześniejszych wojnach czy we wcześniejszych konfliktach nie wyobrażam sobie takich wypowiedzi, w tak jawnie tak jawnie kłamliwych i tak jawnie kompletnie lekceważących ofiary, które do których się samemu doprowadziło. No ale ta sprawa niestety nie ogranicza się do samych Stanów Zjednoczonych i problemem nie jest nie są tylko te niezborne dziwaczne zaskakujące wypowiedzi Donalda Trumpa. Vejdźmy przejdźmy do Polski. Wczoraj w wywiadzie dla Radia Z Polski wiceminister spraw zagranicznych, pan Władysław Teofil Bartoszewski, dokładnie uderzył w ten w tą samą nutę. Na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy kto wystrzelił tę rakietę i czy to był najpierw zresztą była sugestia, że to był Izrael, na co Bartoszewski odpowiada nie, no to dziennikarz dopytuje, no to zapewne byli to Amerykanie. Na co on mówi, nie, to na pewno nie byli Amerykanie, czyli kto? Pada pada pytanie, a to byli sami Irańczycy. To jest człowiek, który jest polskim wiceministrem spraw zagranicznych i to jest jego publiczna wypowiedź. To jest wypowiedź nie tylko głupia, nie tylko nierozsądna, ale to jest wręcz poziom służalstwa i lokajstwa wobec Stanów Zjednoczonych. Jaki po prostu aż ludziom, no nie wiem, mi się to nie mieści w głowie, jak ten człowiek może w ogóle spojrzeć później spojrzeć na siebie w lustrze i i i co i i idzie do idzie do radia, idzie udzielić wywiadu i jaki on ma przekaz. Ma przekaz tak totalnie absurdalny, tak totalnie nie rzeczywisty i on się tego nie wstydzi. I on ma, że tak powiem, ma poczucie, że wolno mu takie rzeczy opowiadać, to znaczy, no, że Irańczycy sami zamordowali mimo mimo wszystkich możliwych dowodów, wszystkich informacji, wszystkich przekazów, mimo tego, że jest to ustalona, to żeby się podlizać Trumpowi, żeby wypaść dobrze w oczach jego, że tak powiem, przedstawicieli, to on idzie do radia i opowiada takie rzeczy. Okrropne, proszę państwa. Inna historia również tym razem też z Polski. Rzecz, z której ja szczerze mówiąc mam dużo wątpliwości, mianowicie wizyta Grzegorza Brauna w ambasadzie Iranu, wpisanie się tam ten zawiły wpis do księgi kondolencyjnej z okazji, z okazji, z powodu śmierci w skutek bombardowań izraelskich Ajatollaha Chameneiego. No ale co to jest Grzegorz Braun? To jego prawo. Poszedł tam złożył ten wpis. Ja bym tam nie poszedł, on poszedł, ale nie o tym chcę mówić co zrobił Grzegorz Braun, ale chcę znowu powiedzieć o reakcji tym razem ambasadora amerykańskiego, pana Toma Rosa, który najpierw napisał, komentując tę wizytę Grzegorza Brauna, użył słowa disgusting, czyli obrzydliwe, okropne, wstrętne, a potem jeszcze a potem jeszcze dodał coś w rodzaju swego rodzaju groźby. Że Ameryka będzie pamiętała o tych, którzy są po jej stronie, ale będzie pamiętała też o tych, którzy są po przeciwnej stronie, czy są, którzy o o tym, którzy są wobec niej niewłaściwie nastawieni, czy nieprzychylnie nastawieni. Ta wypowiedź, ta wypowiedź, która powinna tak naprawdę wstrząsnąć polską klasą polityczną w bardzo prosty sposób. Panie Ros, rozumiemy, że jest pan ambasadorem Stanów Zjednoczonych, ale pańską rolą nie jest występowanie, występowanie w roli kogoś, kto będzie decydował o tym, kto będzie w polskim rządzie, bo ta wypowiedź została de facto zinterpretowana i słusznie, jako swego rodzaju weto, postawione wobec obecności Grzegorza Brauna, czy jego partii, w przyszłym rządzie. No przepraszam, czy doszliśmy już do sytuacji, że Amerykanie tak, że Amerykanie tak się szarogęszą w Polsce, że decydują kto ma prawo startować, kto ma prawo wybierać, kogo ma prawo wybierać, to jest po prostu rzecz całkowicie nie do przyjęcia. I gdybyśmy mieli do czynienia z poważnym państwem, a nie z państwem takim, z jakim mamy, czyli kompletnie zwasalizowanym, niestety, w stosunku do Stanów Zjednoczonych, to polski minister spraw zagranicznych, albo polski wiceminister spraw zagranicznych, powiedziałby do pana Toma Roza, nie zgadzam się z tym, co zrobił pan Grzegorz Braun, ale to jest jego suwerenna decyzja. A pan jako przedstawiciel Stanów Zjednoczonych nie jest osobą powołaną do wypowiadania tego rodzaju sądów. Bardzo proszę, żeby pan się wstrzymał z takimi wypowiedziami, a jeśli się pan z tymi wypowiedziami nie wstrzyma, musi pan oczekiwać, że rząd podejmie w tej sprawie odpowiednie kroki. Rolą dyplomaty, nawet dyplomaty sojusznika nie jest obszczykiwanie polskich polityków, nie jest wymądrzanie się, nie jest mówienie kto z kim, jaki rząd ma tworzyć, bo to jest kwestia Polska, to jest kwestia Polaków. To od nas ma zależeć i musi zależeć, kogo my sobie wybierzemy, bo jak my sobie wybierzemy Grzegorza Brauna i jak ten Grzegorz Braun będzie miał kilkanaście, czy kilkadziesiąt procent poparcia, to dla pana, panie Ros, nie będzie tu miejsca.
[20:23]No więc tak powinna brzmieć ta odpowiedź. A ta odpowiedź brzmiała dokładnie tak, jak przed chwilą państwu powiedziałem. Niemal, no dzień po, dwa dni po, żeby zatrzeć wrażenie, jak rozumiem, że takie straszne postacie, jak Grzegorz Braun znajdują się w Polsce, wiceminister spraw zagranicznych idzie do radia i opowiada tam, że Irańczycy sami zabili swoje dzieci i swoje dziewczynki. I że na pewno nie zrobił tego, nie zrobiły tego Stany Zjednoczone i na pewno nie zrobił z tego Izrael. No tam jest jeszcze jedna, wiernopoddacza rzecz w tej wypowiedzi pana Bartoszewskiego, już a propos Izraela, kiedy pada pytanie dotyczące zbrodni wojennych popełnionych przez Izrael, on po prostu aż wyskakuje z siebie, żeby zaprzeczyć, że w żadnym wypadku, nigdy w życiu, że to w ogóle jest niemożliwe, nie do wyobrażenia, że nie i tak dalej. Padasz też pytanie dotyczące samego Benjamina Netanyahu, przypomnę, że to jest dopiero swoisty kuriozum, proszę państwa. Swoisty kuriozum polega na tym, że Międzynarodowy Trybunał Karny oskarżył Benjamina Netanyahu o zbrodnie przeciwko ludzkości. Co więcej, to nie jest od takie sobie oskarżenie, to oskarżenie oparte jest na zeznaniach świadków, dokumentach, dowodach i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście można się z tym zgadzać, można się z tym nie zgadzać, ale co jest najbardziej groteskowego w tym wszystkim? A mianowicie to, że Polska jest sygnatariuszem traktatu powołującego Międzynarodowy Trybunał Karny. I do tej pory nic nie słyszałem o tym, żeby Polska wystąpiła z tego. Węgry na przykład, które przyjmowały wcześniej Benjamina Netanyahu, wystąpiły z Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ich prawo, ich decyzja, w porządku, tak to uważają, ale Polska nadal pozostaje tym sygnatariuszem. No więc jak wiceminister spraw zagranicznych, reprezentujący polskie państwo, może w ten sposób zachowywać się w stosunku do traktatu, który rzekomo Polskę obowiązuje? No, a teraz jest oczywiście kwestia merytoryczna. Jak można przychodzić do porządku dziennego nad tą zbrodniczą i brutalną polityką prowadzoną przez Izrael w stosunku do Palestyńczyków? Znowu to się po prostu w głowie nie mieści. No takie lekceważenie tego, odrzucanie, wymijanie, wypieranie, twierdzenie, że to w ogóle nie ma znaczenia, albo, że jeśli ma, to jest to niewielkie i tak dalej. No to jest właśnie przejaw tego dramatycznego barbarzyństwa. Polityka Izraela w stosunku do Palestyńczyków jest dokładnie polityką polegającą, czy opierającą się na odpowiedzialności zbiorowej. A odpowiedzialność zbiorowa, czyli to, że przypisujemy winę jakiejś kategorii ludzi ze względu na ich pochodzenie, rasę i grupę etniczną, to jest właśnie przejaw kompletnego radykalnego barbarzyństwa. To jest coś z czym Zachód zerwał, zrywa i i, że tak powiem, zbudowany jest na czymś zupełnie innym. Zbudowany jest u źródeł czy u fundamentów myślenia Zachodniego tkwi cywilizacja chrześcijańska. W cywilizacji chrześcijańskiej każdy ponosi winę za to, co sam zrobił, a nie ma kategorii zbiorowej, do której po prostu się wrzuca wszystkich i się ich wykańcza i zabija i usuwa i eliminuje, czy dekapituje, jak to prawda teraz próbuje się wprowadzić do do do do do języka. Łatwo zauważyć, że cała ta historia, no, ma z jednej strony, nazwijmy, taki taki wymiar prosty, taki najłatwiejszy, czyli to, że ważni politycy, w tym przypadku niestety prezydent Stanów Zjednoczonych, i również politycy polscy, negują rzeczywistość, wypierają ją, zakłamują i fałszują. Ale ma też wymiar głębszy, bo takie zachowanie odbiera tej wojnie, jakiejkolwiek innej operacji prowadzonej pod egidą Senów Zjednoczonych, no, możemy powiedzieć coś w rodzaju takiego takiego takiego moralnego usprawiedliwienia. No zaraz, w czym oni są lepsi od tych wszystkich, których zawsze pouczali, krytykowali, wskazywali, że to, że że, że tamci łamią prawo? W czym oni są lepsi? Moim zdaniem niestety w niczym nie są lepsi. To jest bardzo dramatyczna rzecz, bo większość jak się jest na takich różnych oficjalnych spotkaniach, ja czasem bywam w spotkaniach różnych ambasadach, tam są zwykle przemówienia, no to zwykle to przemówienie zwykle jest strasznie sztampowe, mało kto coś ciekawego ma do powiedzenia, no ale ponieważ to są zwykle przyjęcia, spotkania w ambasadach zachodnich, to tam zawsze musi być takie napuszone, prawda, no, że teraz my tutaj, Unia Europejska, Zachód, wartości człowieka, pilnujemy, przestrzegamy, jesteśmy stróżami godności człowieka i tak dalej.
[25:06]Wszystko to są, jeśli popatrzymy na to, jak przebiega obecna wojna na Bliskim Wschodzie, wszystko to są niestety obrzydliwe kłamstwa, wszystko to jest hipokryzja, wszystko to jest wszystko to jest skrajny faryzeizm. No ci sami ludzie, którzy mają tyle opowieści o godności, wartościach i prawach człowieka. Ci sami, którzy na pierwszym miejscu zawsze wskazują na Rosję, jako na ten straszliwy tego straszliwej gwałciciela wszystkich możliwych wartości, praw, ludzi i tak dalej, ci sami ludzie milczą w sytuacji, w której Stany Zjednoczone są uwikłane przez swojego najbliższego sojusznika w masowe mordowanie cywilów. Bo mówię tutaj o strefie Gazy, albo przechodzą do porządku dziennego nad nad śmiercią zadaną przecież przez ich własne wojsko. Więc mówię tutaj w tym przypadku o bombardowaniu tych nieszczęsnych dzieci, nieszczęsnych dzieci w Iranie. No więc znowu, kiedy pada pytanie, kto jest największym sponsorem terroryzmu, albo kto jest największym zagrożeniem i teraz wszystkie te przekaźniki propagandowe opowiadają, że tym, że tym największym zagrożeniem jest Iran, no to niestety wszystko to, co mówi, to, jak się zachowuje, zarówno prezydent Stanów Zjednoczonych, jak i jego sojusznik w postaci Izraela, zaczyna sprawiać, że nie sposób przyjąć tej wypowiedzi za za za prawdziwą. No, pierwszą, oczywiście, te, już mówiłem o tym, pierwszą ofiarą wojny jest zawsze prawda, ale w tym przypadku to jest coś więcej niż prawda, bo to, że państwa próbują, no, w różny sposób robić uniki, zacierać ślady, grać, to jest zrozumiałe, ja się, że trudno się temu dziwić, no, trochę na tym, oczywiście, wojna polega. Ale w przypadku tej konkretnej jednej sprawy, to chodzi o coś więcej, to chodzi o świadome przerzucanie odpowiedzialności na stronę jednak zaatakowaną. I to kompletnie, ale to kompletnie nie pasuje do całego przesłania, na którym Zachód się zawsze wcześniej opierał i opowiadał. Więc gdyby okolic, gdyby w otoczeniu prezydenta Trumpa pojawili się ludzie rozsądni, to pierwszą rzeczą, którą powinni zrobić, powinni mu powiedzieć, panie prezydencie, niech pan to skończy. Niech pan po prostu przeprosi, niech pan wyrazi ubolewanie, niech pan po prostu przyzna, tak to amerykańska rakieta zabiła te dziewczynki. Nie chcieliśmy tego zrobić, było to nieświadome, to jest błąd i tyle. I sprawa by się skończyła i nie byłoby o czym dyskutować i można by przejść na nim do porządku dziennego, a nie ciągnąć ją w nieskończoność, jakby komuś naprawdę coś się przepaliło w głowie. A do tego jeszcze mówię to za cała sfera propagandistów, to takich jak właśnie pan Bartoszewski, która myśli, że się podliże, myśli, że się nie wiem, że co, że, że, że za za skarbi sobie, że teraz, jak pan Bartoszewski poszedł do Radia Z i powiedział to, co powiedział, to pan Ros to dostrzeże i mu napisze na Twitterze, że tak, Polska i Stany Zjednoczone są najwyższymi sojusznikami. Wspaniała wypowiedź, dziękuję panu wiceministrowi spraw zagranicznych, Good boy, good boy. Obrzydliwe, proszę państwa, no to ma być suwerenność, to ma być Polska suwerenna, to ma być Polska niepodległa. Czy to ma być jakiś zwasalizowany, lokajski kraj, który po prostu wierzy w to, że jak będzie obściskiwał i pogłaskał swojego pana, to ten prawda będzie na niego patrzył z życzliwością. Także, jak mówię, to niestety nie jest jednostkowa sprawa, to jest coś więcej, jak w soczewce widzimy, jak zmieniła się cywilizacja zachodnia, jakiej barbarzyńskiej uległa i niestety dostrzegamy też, że Polska wcale od tego nie odbiega. Do rzeczy, o tym co najważniejsze zawsze do rzeczy.



