Thumbnail for 3 Podstawowe Techniki Medytacyjne Dla Początkujących by Selfmastery.pl

3 Podstawowe Techniki Medytacyjne Dla Początkujących

Selfmastery.pl

27m 53s4,152 words~21 min read
YouTube auto captions
Transcript source

YouTube auto captions

This transcript was extracted from YouTube's auto-generated caption track. The transcript below is server-rendered so it can be read, searched, cited, and shared without opening the original YouTube player.

Timestamped outline
Pull quotes
[0:30]Mało jest konkretnych, uporządkowanych A do Z informacji na temat rozpoczęcia medytacji, które jasno i przystępnie pokazywałyby, jak zacząć, jak to zrobić i jak zamienić medytację w codzienny nawyk.
[0:30]Co wtedy, jak umysł błądzi, wariuje, ciężko ci usiedzieć, ciężko ci się uspokoić?
[0:30]Pytań jest sporo, odpowiedzi mało, a sam cel i to, czym w ogóle jest medytacja nie do końca jasne.
[0:30]Słowo medytacja odnosi się do wielu tradycji i do wielu technik, które służą uspokojeniu wiecznie niespokojnego i rozbieganego umysłu.
Use this transcript
Related transcript hubs

[0:00]Cześć, jestem Magda z selfmastery.pl. Dzisiaj temat medytacji dla początkujących. Opowiem o tym, czym jest medytacja, o technicznej stronie medytacji, o trzech prostych technikach dla początkujących, o tym, co jest najważniejsze na początku, o oczekiwaniach względem medytacji i o tym, czego tak naprawdę możesz oczekiwać przez pierwsze miesiące.

[0:30]Mało jest konkretnych, uporządkowanych A do Z informacji na temat rozpoczęcia medytacji, które jasno i przystępnie pokazywałyby, jak zacząć, jak to zrobić i jak zamienić medytację w codzienny nawyk. W ogóle nie za bardzo wiadomo od czego zacząć, jaką pozycję ciała przyjąć, jak siedzieć, oczy mieć zamknięte czy otwarte, co zrobić z dłońmi, z rękami, jakich technik używać, czy to, jak to robisz teraz jest dobrze, czy źle, jak się tego w ogóle dowiedzieć. Czy potrzeba ci jakiegoś sprzętu? Jak cię coś zaswędzi, to wolno ci się podrapać, czy lepiej się nie drapać? Co wtedy, jak umysł błądzi, wariuje, ciężko ci usiedzieć, ciężko ci się uspokoić? Pytań jest sporo, odpowiedzi mało, a sam cel i to, czym w ogóle jest medytacja nie do końca jasne. I dlatego dzisiaj chciałabym opowiedzieć o tym wszystkim od początku, dla każdego, kto chciałby zacząć medytować, ale w zalewie różnych technik informacji, trudno mu to sobie wszystko ułożyć i się w tym wszystkim połapać i wybrać dla siebie najlepszą technikę, która już na początku pozwoli trochę uspokoić umysł i posmakować efektów medytacji i też nie spowoduje, że zagubisz się w tych technicznych meandrach medytacji. Czym jest medytacja? Słowo medytacja odnosi się do wielu tradycji i do wielu technik, które służą uspokojeniu wiecznie niespokojnego i rozbieganego umysłu. W ten sposób, przez regularne uspokajanie go, medytacja zmienia umysł. To się wydaje mało prawdopodobne, może się też wydawać czymś strasznie skomplikowanym, taką zmianą, bo w końcu nasz umysł postrzegamy jako coś bardzo skomplikowanego i nic dziwnego, dlatego, że ciągle nam wszystko komplikuje. Tymczasem, w medytacji chodzi po prostu o oduczenie się, o oduczenie się patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat schematów umysłu. Czyli jakichś utartych ścieżek, interpretacji i przypuszczeń. Chodzi o świeże spojrzenie. Chodzi o to, żeby przyjmować rzeczy takimi, jakie są, nie tyle przez zrozumienie, co przez poszerzającą świadomość obserwacji tego, co się dzieje. Świadomość rośnie zawsze wtedy, kiedy stajemy w pozycji nie oceniającego i nie zaangażowanego w schematy umysłu obserwatora tego, co się dzieje. I można to osiągnąć na wiele sposobów, przez zajęcie czymś umysłu, czymś konkretnym, albo przez odpuszczenie w ogóle jakiejkolwiek kontroli i patrzenie, co się będzie działo. Bez ingerowania w to, co się dzieje. W samej naturze umysłu jest wędrowanie, błądzenie, przeskakiwanie pomiędzy myślami, to jest normalne. I nasze żałosne codzienne metody próby kontrolowania tego, na przykład siłą woli, nic nie pomogą, to nie jest skuteczne. Nie panujemy nad własnym umysłem, nie potrafimy tego zrobić. W medytacji chodzi o maksymalną prostotę doświadczenia i paradoksalnie przez to najlepiej panujemy nad umysłem. Wiem, że to brzmi tajemniczo wszystko i tak właśnie jest, dlatego, że coś komplikujemy ciągle, nie potrafimy upraszczać. A jak coś jest proste, to wydaje nam się nieskuteczne, chociaż akurat w medytacji jest dokładnie odwrotnie, im prościej, tym lepiej. Medytacja oprócz tego, że dotyczy umysłu, to też w pewnym sensie jest ćwiczeniem fizycznym, aktywnością fizyczną. Ciało to też umysł. I od utrzymywania odpowiedniej pozycji w medytacji naprawdę sporo zależy, nie tylko to, czy będzie ci wygodnie, ale też to, na ile będziesz uważny, a nie śpiący na przykład, czy będziesz w stanie głęboko oddychać, czy nie? Czy będziesz w stanie utrzymać stan takiej wewnętrznej, spokojnej, czujności, receptywności, czy nie? Pozycja ciała może ci to utrudniać, ale może też to ułatwiać, zależy od tego, jaka będzie. W takim razie, jaka ma być? Jaka pozycja ciała sprzyja medytacji? Na początek najważniejsze są plecy, proste plecy, nie sztywne plecy, tylko naturalnie wyprostowane. I można to osiągnąć, na przykład wyobrażając sobie, że od twojej głowy do sufitu biegnie sznurek, który jest zaczepiony właśnie na suficie i w ten sposób delikatnie wyciąga i trzyma twój kręgosłup w wyprostowanej pozycji. Taka pozycja sprzyja uważności, nie tylko na to, co pojawia się w ciele, ale też na to, co pojawia się w umyśle. Pozwala przezwyciężyć senność. Ramiona powinny być luźne, opuszczone, ciało zrelaksowane. Ważne też, żeby w miarę możliwości się nie ruszać. To znaczy, chociaż bezruch ciała na pewno nie znaczy bezruch w umyśle, bo umysł ciągle będzie wędrował, to nieruchome ciało sprzyja temu, żeby umysł się uspokoił. Nieważne jest, gdzie usiądziesz, czy to będzie podłoga, specjalna poduszka położona na kocu, na macie, czy zwykłe krzesło. To, co jest ważne, to to, żeby plecy były proste, nic więcej. Więc jasno, że wygodniej jest taką postawę zachować, na przykład jak siedzisz na poduszce medytacyjnej, która ma 15-20 cm wysokości, możesz sobie skrzyżować nogi, oprzeć kolana na kocu, jest wygodnie. W takiej pozycji też łatwiej ci będzie utrzymać te wyprostowane plecy niż na przykład jak będziesz siedzieć na podłodze. Z doświadczenia powiem, że koc i poduszka się sprawdzają i są okej, chociaż nogi i tak cierpią przy dłuższym siedzeniu, ale to jest myślę normalne, po prostu tak już jest. Dodatkową korzyścią z poduszki i koca jest to, że codziennie, kiedy ją rozkładasz, to się staje takim rytuałem, który wzmacnia nawyk siadania do medytacji, ale w praktyce nie potrzebujesz ani poduszki, ani maty, ani żadnego koca, wystarczą ci chęci. Jaka pozycja jest najlepsza do medytacji? Lotus, pół lotus z punktu widzenia osoby początkującej to jest koszmar i to nie jest w ogóle konieczne. To są pozycje, których wypracowanie zajmuje sporo czasu i kosztuje masę bólu, który nie jest w ogóle potrzebny, chociaż z drugiej strony faktem jest to, że lekki dyskomfort fizyczny sprzyja rozwojowi w medytacji. No, ale to nie jest celem, jak gdyby. Nie chodzi o tortury, tylko chodzi o to, żeby łagodnie wejść w medytację. Czyli plecy proste, nogi skrzyżowane albo stopy płasko na podłodze, jak siedzisz na krześle. Okej, ale co z dłońmi? Co z rękami? Dłonie, kiedy siedzisz, mogą sobie leżeć swobodnie na udach albo mogą zostać ułożone w tak zwaną mudrę. Czyli, układasz sobie prawą dłoń na lewej dłoni, środkiem do góry i łączysz kciuki koniuszkami i dłonie tworzą taką kołyskę, nad którą jest łuk złożony złożony z kciuków. To sprzyja koncentracji, takie ułożenie dłoni. Co z oczami? Zamknięte, otwarte, półotwarte, co, co z tym? Tutaj są różne. Niektórzy mówią, że najlepiej mieć otwarte oczy, bo dzięki temu nauczysz się łatwiej wprowadzać w stan medytacji, uważności w ciągu dnia. To znaczy, chodzi o to, żeby nie ograniczać swojej medytacji tylko do czasu, kiedy masz zamknięte oczy. I na przykład, kiedy przyzwyczaisz się do tego, to będzie ci ciężko potem medytować w dzień z otwartymi oczami. Inni mówią o tym, żeby usiąść sobie na wprost ściany, na przykład z półprzymkniętymi oczami, a jeszcze inni mówią, żeby w ogóle zamykać oczy. Muszę powiedzieć, że dla mnie najlepiej sprawdzają się zamknięte oczy i to działa najlepiej. Ale to jest indywidualna sprawa i trzeba to samemu sobie sprawdzić, popróbować różnych wariantów, różnych możliwości. Każdy znajdzie coś innego dobrego dla siebie na pewno. W ogóle medytacja to jest bardzo indywidualna sprawa i żeby naprawdę zacząć i kontynuować, trzeba się dobrze zastanowić i przygotować. To znaczy, przygotować się pod takim praktycznym kątem, to znaczy, o której będziesz medytować konkretnie. Jakie to będą godziny, to będzie przed pracą, po pracy, jaka technika tego dnia będzie dobra? Jakie miejsce jest dobre na twoją medytację? Tutaj też trzeba pokombinować, poeksperymentować i nie wyznaczać sobie jakiś nierealistycznych warunków i postanowień co do medytacji. Bo zawsze sobie możesz postanowić, że będziesz medytował codziennie o 6:00 rano, ale co z tego, jak wstajesz o 7:00 ledwo przytomne, więc to się nie uda. Nic z tego nie będzie, to nie jest realistyczne podejście. Więc zadbaj o to, żeby wpleść medytację w swój dzień w taki sposób, który nie będzie jakimś naiwnym życzeniem, postanowieniem, oderwanym w ogóle od rzeczywistości, ale nie będzie też żadnym przykrym obowiązkiem, tylko czymś rzeczywiście możliwym do zrealizowania dla ciebie i nie jakimś problemem, tylko raczej przyjemnością. Co, kiedy będziesz siedzieć i na przykład coś cię zaswędzi albo zakuuje i będziesz chciał odruchowo, od razu natychmiast się podrapać albo zmienić pozycję. Idealnie byłoby, gdybyś to zauważył i oparł się temu impulsowi pierwszemu, żeby natychmiast się podrapać. W ten sposób, samo zauważenie, że coś takiego pojawiło się w polu twojej świadomości, będzie wzmacniało tą świadomość, a ten efekt opóźnienia reakcji będzie dawał większą kontrolę nad umysłem z czasem i mniejszą reaktywność na to, co się dzieje na zewnątrz. Coś, czego wiele osób chce, kiedy zaczyna medytować, czyli zamiast kierowania się pierwszym impulsem, chwila oddechu i zastanowienie się pomiędzy zdarzeniem a odpowiedzią na to zdarzenie. Dzięki temu można bardziej adekwatnie odpowiedzieć na to, co się dzieje. Co z oddechem? Ważne jest, żeby oddech medytacji był głęboki, schodził aż do brzucha. To uspokaja, sprzyja skupieniu, sprzyja zdrowiu. Na co dzień w stresie oddychamy dość szybko, dość płytko, a oddech naprawdę nie jest takim tylko automatycznym procesem, który trzyma cię przy życiu. Ma dużo wspólnego, na przykład z twoimi emocjami, z twoją psychiką. Dlatego też oddechem można na te rzeczy wpływać. I po 20 minutach takiego oddychania głębokiego w medytacji poczujesz różnicę, poczujesz większą energię, spokój. Jak będziesz tak oddychał na co dzień, będziesz odporniejszy na trudy dnia. To szybkie i płytkie oddychanie, albo w ogóle wstrzymywanie oddechu w stresie, może się zamienić w nawyk. I to będzie pogłębiało takie uczucie paniki na co dzień, niepokoju, to może też prowadzić nawet do niedotlenienia, więc skutki są poważne. Głęboki oddech sprawia, że wszystko zwalnia, jesteś stabilniejszy, mniej wrażliwy, spokojniejszy, bardziej skupiony i dotleniony przede wszystkim. Więc same plusy. Mitem jest, że do medytacji potrzebne ci jest ciche miejsce. To znaczy, bywa, że ludzie sobie siedzą w bardzo cichym, takim cieplarnianym środowisku, w odosobnieniu, w ciszy i nagle, na przykład, zaszczeka pies, albo do pokoju wejdzie dziecko i się wściekają od razu, że coś przerywa im medytację. To wynika z niezrozumienia tego, o co chodzi w medytacji. Celem jest akceptacja tego, co się dzieje, takim, jakie jest. I takie reakcje gwałtowne są przejawem braku świadomości. Jeżeli one się będą powtarzały, to z czasem świadomość nie będzie miała szans się pojawić, rozwijać, w tym twoim idealnym świecie medytacji, stworzonym przez myśli, które nie są domem medytacji. W ten sposób możesz siedzieć latami, wydawać, może ci się wydawać, że praktykujesz medytację, a tak naprawdę będziesz praktykował coraz większą nieświadomość. To otwiera drzwi do medytacji wszędzie, w domu, w autobusie, w metrze, kiedy sąsiad robi remont, dzieci płaczą, koty miauczą, psy szczekają i tak dalej, czyli w każdych warunkach, bez wściekania się, że rzeczywistość śmie zakłócać twoją idealną wizję, wymyśloną wizję medytacji. Jak medytować? Co jest ważne na początku? Jak mamy za sobą już te wszystkie techniczne rzeczy, to myślę, że czas na te trzy proste techniki dla początkujących. Ważne jest tutaj, ważne jest tutaj jedna, jedna rzecz. To znaczy, żeby te techniki medytacyjne miały jakąś strukturę, której się będzie można na początku trzymać i nie martwić o to, czy robi się to dobrze, czy źle, czy nie popełnia się jakiś błędów. Jak już będziesz wiedział dokładnie, o co chodzi w medytacji, przyjdzie czas na improwizację, coś trudniejszego, ale na początku dobrze mieć jakąś strukturę uporządkowaną. W ogóle zanim zastosujesz jakąkolwiek technikę, jak usiądziesz do medytacji, obserwuj swoje ciało, zobacz, gdzie jest jakieś napięcie, rozluźnij je, zrelaksuj te napięte miejsca i wybierz technikę, która według ciebie najlepiej ci tego dnia się sprawdzi i ci posłuży. Pierwszą techniką, o której chcę powiedzieć, to jest technika etykietowania myśli. To jest dość proste, ale bardzo angażujące, o co w tym chodzi? Jak już sobie siedzisz, rozluźniłeś ciało, kolejnym krokiem jest to, żeby pozwolić umysłowi, żeby myślał i robił, co tylko chce. Nawet jak to jest dziwne, straszne, niech robi, co chce. Potem, kiedy pojawi ci się myśl w głowie, na przykład, jutro mam prezentację w pracy. Zauważasz ją i mówisz sobie w głowie: myślę, jutro mam prezentację w pracy. Pojawia się kolejna myśl, muszę iść do sklepu. Powtarzasz sobie w głowie: myślę, muszę iść do sklepu. Kolejna myśl. Nie wiem, na co mam ochotę dziś wieczorem. I znów powtarzasz sobie w głowie: myślę, nie wiem, na co mam ochotę dziś wieczorem. Dość proste. I tak dalej, i tak dalej. Co to daje? To wyraźnie uświadamia, że to, co pojawia ci się w głowie, to są tylko myśli i w pewnym sensie buduje dystans do tych myśli. Pojawia się dystans pomiędzy tobą a myślami. I łatwo też dzięki tej technice zauważyć, jakie, jak myśli są chaotyczne i jednocześnie jak często i bardzo się powtarzają. I może ci się po paru dniach okazać, że twoje myśli krążą głównie wokół czterech tematów, na przykład, pracy, pieniędzy, bieżących spraw i relacji. W kółko. Z czasem, jak nabierzesz wprawy w obserwacji tego, możesz po prostu od razu myśli wrzucać do jakieś określonej kategorii, praca, pieniądze i tak dalej. To też zacznie działać poza medytacją i nawet te katastroficzne myśli, które będą ci się pojawiać w głowie, zostają sprowadzone tylko do myśli i nie będziesz na nie patrzył, jak na jakąś oczywistą prawdę objawioną, a raczej jak na cienie na ścianie, jak coś mało niebezpiecznego. Kolejna technika wydaje się taka oczywista, że aż nudna i przez to myślę, że jest dość trudna. To znaczy, chodzi o obserwowanie oddechu. Zwracanie uwagi na parę pierwszych oddechów, jak siadasz do medytacji, to nie jest żaden problem, ale im dalej, tym trudniej jest utrzymać uwagę na czymś tak oczywistym dla nas, jak, jak oddech. Dlatego dobrze tą praktykę odnieść do ciała, to znaczy, można po prostu obserwować odczucia w ciele związane z oddechem. Na przykład to, jak chłodne powietrze wchodzi przez nos, jest jak ciepłe powietrze jest wydychane przez nos, jakie to uczucie na końcówce nosa. Można to, można się skoncentrować na brzuchu, na tym, jak opada, unosi się, oddech za oddechem, nic więcej. Ważne jest to, żeby wybrać sobie miejsce w ciele, w którym najłatwiej jest ci ten oddech obserwować, w którym najmocniej go odczuwasz. Czasem nawet to nie pomaga i nawet tą technikę można sobie ułatwić na początek i skorzystać też z dodatkowych korzyści, jakie dają te ułatwienia. To znaczy, takim ułatwieniem jest, na przykład, liczenie wdechów albo wydechów od 1 do 10. Czyli wdech, jeden, wydech, wdech, dwa, wydech, wdech, trzy, wydech, oczywiście nie mówisz sobie tego, ale po prostu liczysz w głowie. To samo możesz robić z wydechami i to wymaga skupienia na liczeniu i na samym oddechu. W dodatku, liczenie wydechów zmniejsza senność, a liczenie wdechów sprzyja skupieniu i możesz sobie wybierać, co danego dnia jest ci potrzebne i co ci lepiej posłuży. W ogóle medytacja z oddechem, to jest chyba najbardziej pierwotny sposób medytacji, coś, co jest zawsze i wszędzie dostępne i myślę, że to jest największa siła i największa słabość tej techniki. Trzecia technika to skanowanie ciała. Ta medytacja ma strukturę określoną przez twoje ciało, dlatego jest bardzo dobra na początek. To znaczy, że kierujesz świadomość kolejno do różnych części swojego ciała, na przykład, zaczynasz od palców stóp, jednej stopy i sprawdzasz, jakie odczucia towarzyszą tej części ciała. Czy palce są zimne, czy ciepłe, czy czujesz w nich pulsowanie, dotykają skarpetki, czy nie, czy dotykają koca, jakie to uczucie? I kiedy już dokładnie poczujesz tą część ciała, możesz sobie ją rozluźnić i wyobrazić sobie, że masz możliwość skierowania oddechu do każdej części ciała, do jakiej tylko chcesz, i akurat teraz kierujesz go do swoich palców, żeby je dotlenić, żeby je napełnić zdrową energią. Czyli robisz to samo po kolei z palcami drugiej stopy, potem ze śródstopiem obu stóp, piętami, łydkami, kolanami, udami, pośladkami, miednicą, podbrzuszem, plecami, klatką piersiową, łopatkami, ramionami, przedramionami, dłońmi, palcami, co my tam jeszcze mamy, szyją, karkiem, potylicą, szczęką, ustami, językiem, skórą wokół oczu, czołem, uszami, szczytem głowy, czyli od stóp do głów. Z każdą częścią ciała to samo, dokładne sprawdzenie, jak się ma, rozluźnienie i posłanie tam oddechu. To jest świetna medytacja na wieczór, na rozluźnienie przed snem, może być nawet robiona w łóżku, ja często ją robię i jest naprawdę super. Na początku pewnie 20 czy 30 minut medytacji, to może być dla ciebie za długo, nawet z tymi prostymi technikami i myślę, że takie niezbędne minimum, żeby w ogóle się zagłębić w jakąś technikę, to jest 10 minut codziennie. Czyli też, w miarę jak będziesz się lepiej czuł z medytacją, możesz robić to dwa razy dziennie na przykład. Myślę, że takie optimum, to jest 20 minut rano, albo w ciągu dnia i 20 minut przed snem wieczorem, czyli dwa razy dziennie. Czemu akurat takie techniki, czemu to właściwie służy, co jest najważniejsze na początku, kiedy zaczynasz medytację? Myślę, że najważniejszym celem tych wszystkich technik na początku jest nauczenie wyraźnego, nauczenie się wyraźnego oddzielania myślenia od świadomości. W ogóle często mylimy jedno z drugim, w dodatku jeszcze świadomość często mylimy z odczuciami, szczególnie na początku to można pomylić. Możesz się skupiać na swoim oddechu, zauważać odczucia, odczucia w ciele i myśleć, że to jest właśnie świadomość. Ale, że to nie jest świadomość.

[18:34]To, co widzisz albo czujesz, nie jest świadomością. W ogóle nie jest możliwe opisanie świadomości słowami, ale gdybym to musiała jakoś ująć i opisać, to powiedziałabym, że chodzi o to, co umożliwia pojawianie się odczuć i tego, co widzisz. Czyli o przestrzeń, w jakiej te rzeczy się pojawiają. Bez przestrzeni, w której się te rzeczy pojawiają, nie istniałyby w ogóle. I dzięki medytacji, możesz bezpośrednio doświadczyć tej przestrzeni. I myślę, że dużo osób intuicyjnie zna różnicę pomiędzy myślą, a przestrzenią, w której się ona pojawia, ale rzadko doświadczamy przestrzeni, dlatego, że ciągle jest przykryta myślami. Medytacja daje ci spojrzenie na wszystko z dystansem, bo pokazuje, że to, co się pojawia w twojej głowie, to jest tylko treść. A pierwotna względem tej treści jest właśnie przestrzeń, w której pojawiają się te rzeczy, ona była pierwsza. Jak to się ma do twoich oczekiwań względem medytacji? Prawie każdy, kto zaczyna medytować, robi to po coś. Niektórzy chcą coś dostać, pozbyć się czegoś albo oddzielić się od czegoś. Możesz chcieć od medytacji, na przykład, więcej spokoju, pozbycia się problemów. Może gdzieś ktoś powiedział ci, że medytacja da ci szczęście, sposobem na trwałe szczęście. Może chcesz być uduchowiony, jakiś nieskazitelny, wolny od pragnień, wreszcie pełny, bez luk, niedoborów, żadnych braków. Czyli w medytacji możesz upatrywać sposobu na wyleczenie wszystkich swoich problemów egzystencjalnych w taki trochę hollywoodzki sposób. Czyli oczekując, że to wszystko, czego nie chcesz, po prostu zniknie i pojawi się automatycznie to, czego chcesz, jak będziesz medytował.

[20:33]To są dość spore oczekiwania jak na zwykłe siedzenie i oddychanie, ale myślę, że naprawdę dużo osób oczekuje takich rzeczy od medytacji.

[20:42]Kiedy nakładasz te wszystkie oczekiwania na medytację, czyli oczekujesz, że to ma cię wszystko jakoś zmienić, stworzy nowego ciebie, według tych oczekiwań, jakie masz, w praktyce tworzysz kolejne fikcyjne obrazy siebie. I oba te obrazy to są tylko obrazy i oba są nieprawdziwe, ani ten zły, ani ten dobry nie jest prawdziwy. Jeżeli tego nie zrozumiesz, będziesz brnął w tak zwaną sekretną praktykę, czyli fantazję o uleczeniu, która w praktyce oznacza stawianie jednej części siebie w opozycji do drugiej. W ten sposób nigdy nie dotkniesz setna medytacji, to jest forma samookłamywania. Sama praktyka nie ma celu jako takiego, ale żeby do tego dojść, trzeba sporo czasu i praktyki, nomen omen. Więc zanim zaczniesz medytować, zastanów się dobrze, czego oczekujesz od medytacji, jakich cudów, kim masz się przez to stać. Jak już będziesz wiedział, to wiedz też, że jeżeli zaczniesz medytować i niedługo potem przestaniesz, to myślę, że na 90% przestaniesz, dlatego, że medytacja nie spełni tego oczekiwania, które miałeś wobec niej. Bo medytacja w ogóle nie służy do tego, żeby spełniać oczekiwania, bo oczekiwania są sprawą ego. Oczekiwania oddzielą się od medytacji, a efekt zawiedzie, jeżeli tak do tego podejdziesz. Medytacja też nie jest sposobem na ucieczkę od jakiś problemów prawdy, tylko sposobem na zderzenie się z tą prawdą. Nie ma możliwości uciekania od czegoś i rozwiązywania tego jednocześnie. Jedyny sposób to jest pobycie się z tym, nie uciekanie, obserwowanie, pozwolenie, żeby czas i świadomość zadziałały. Walka z tym, czego nie chcesz, sprawi tylko tyle, że to będzie silniejsze. Znika to, na co po prostu patrzysz bez lęku, bez oporów w danej chwili. Czyli oczekiwania są ogromne, że medytacja jakoś uleczy, spowoduje, że będziesz szczęśliwy i teraz powiem dokładnie coś przeciwnego do tego, co powiedziałam przed chwilą. Czyli w rzeczywistości może się tak stać, ale zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażasz. To znaczy, nie przez usunięcie bólu, ale przez zaakceptowanie bólu jako elementu życia. To nie jest coś, czego ty oczekujesz, ty się chcesz pozbyć bólu na zawsze. To się nie uda. I ważne jest też to, żeby pamiętać, że akceptacja nie oznacza bierności, to są, to, to, to nie są synonimy. Jest też cały zestaw oczekiwań co do tego, jak sama medytacja powinna wyglądać, jak to powinno iść, jaki powinien być postęp, jak szybko ma być widać efekt. W czasie medytacji w ogóle mogą ci się pojawiać myśli, że nie powinieneś myśleć o tym, o czym właśnie myślisz. Powinnaś przestać myśleć. Może się pojawić niepokój, nie mogę już usiedzieć, a zaraz potem oceniająca myśl, że jak nie mogę usiedzieć, miałem medytować, nawet 10 minut nie potrafię usiedzieć. I możesz te 10 minut później się obudzić i znów zacząć się atakować, oceniać i krytykować, że zabłądziłeś w myślach o nowym komputerze, o obiedzie i tak dalej. Te myśli możesz oceniać jako porażkę w medytacji, a oceniając je w taki sposób, jeszcze bardziej zagłębiasz się w nieświadomości. Jeszcze bardziej wnikasz w labirynt myśli, z którego medytacja miała ci pozwolić wyjść na chwilę. W ogóle to jest zadziwiające, ile tego wszystkiego powstaje, jak sobie człowiek zwyczajnie spokojnie siedzi. Zamiast oceniać negatywnie siebie za to, że dałeś się porwać znów myślą, albo, że coś robisz źle, potraktuj swój umysł, jak małego szczeniaka, którego delikatnie i spokojnie przywracasz do tej chwili, do oddechu, skanowania ciała, etykietowania myśli, cokolwiek robisz. Bądź dla niego łagodny, bo w naturze szczeniaka jest to, że zachowuje się jak szczeniak i nie ma sensu się na niego wściekać ani denerwować i to samo dotyczy twojego umysłu. Jest umysłem i tak się zachowuje jak umysł. Szczeniak pogryzie ci kapcie, kanapę i pójdzie spać, umysł jest podobny, czasem szaleje, robi coś, co zauważa, co uważasz za złe, a czasem jest błogostan, i nie ocenianie tego, co robi, pozwala nabrać dystansu do tego, co wyprawia. Czego, czego w ogóle możesz się spodziewać w czasie pierwszych miesięcy medytacji? Przygotuj się na to, że umysł będzie błądził i będziesz mieć poczucie, że medytowanie ci nie wychodzi, że jesteś do niczego, że ponosisz jakąś porażkę nawet. Częścią problemu są te twoje oczekiwania, które miałeś, kiedy wchodziłeś w medytację. W twojej wizji idealnej medytacji miałeś nie myśleć, a ciągle myślisz, miałeś uciszać myśli, a one się nie dają uciszać tak, jak to sobie wyobrażałeś, w jedyny znany ci sposób, czyli w racjonalny sposób, on w 100% zawodzi tutaj. Umysł nie będzie się uspokajał pod twoje dyktando, a odpuszczenie kontroli nad nim po X latach prób kontroli nad nim, to nie będzie coś, co przyjdzie ci łatwo, to nie będzie coś, co znasz. Pojawi się zniechęcenie, znudzenie, niechęć w ogóle do konfrontowania się z tym z tym, co z umysłu wypływa. Bo jak mu dasz swobodę, to wypłyną różne rzeczy, czasem też mało przyjemne rzeczy. I stąd zresztą te twoje próby kontroli, żeby poblokować coś, czego nie chcesz widzieć. Medytacja wymaga odwagi. Zauważysz, że medytacja nie spełnia twoich oczekiwań w taki sposób, jak sobie to wyobrażałeś, to znaczy, nie uleczy cię za pomocą jakiejś magicznej mocy, ani nie zrobi z ciebie osoby uduchowionej w miesiąc. Jeżeli tak zaczniesz o sobie myśleć, to znaczy, że pielęgnujesz ego, drugi obraz siebie, brniesz w sekretną praktykę. Będą dni, w których będzie ci szczególnie trudno medytować, umysł się za nic nie będzie chciał uspokoić. Będą dni, kiedy medytacja będzie najlepszym, co ci się tego dnia zdarzyło, jest bardzo różnie. Będziesz miał problem z bezczynnym siedzeniem, bo nie jesteś do tego przyzwyczajony i czasem czas będzie ci się strasznie dłużył, a czasem będzie miła bardzo szybko, też wszystko w zależności od dnia. Myślę, że najtrudniejsza w medytacji jest prostota, bo to się wydaje aż za proste dla tych naszych umysłów, które ciągle są uwikłane, uwięzione w tym labiryncie myśli i medytacja umożliwia spojrzenie na ten labirynt z lotu ptaka. Czyli z poza tego schematu, skąd widać małość i sztuczność tych schematów, którymi się posługujemy. I powoli będziemy się z nich uwalniać, właśnie dzięki medytacji. Żeby tak się stało, jasno, że trzeba medytować najpierw, czyli wypróbuj dla siebie te techniki. Zobaczy, która działa na ciebie najlepiej, poeksperymentuj, ale nie myśl o efekcie, daj sobie czas, bądź dla siebie wyrozumiały, jakbyś był dla szczeniaka wyrozumiały. I myślę, że to jest właśnie najważniejsze na początek. Przestań też oczekiwać czegokolwiek, postępu, uleczenia, idealnej sesji medytacyjnej, po prostu zacznij i siedź, nie oczekuj. Na dzisiaj to wszystko. Jeżeli jesteś, jeżeli uważasz to wideo za ważne i przydatne dla siebie, podaj się nim z przyjacielem, polubię, zostaw mi swój komentarz. Jeżeli jesteś zainteresowany coachingiem, zapraszam, wejdź na selfmastery.pl, zapisz się do newslettera, a ja co tydzień będę wysyłać ci swoje darmowe nagranie dla twojego samodzielnego rozwoju osobistego. Do newslettera dołączam też listę książek. Do zobaczenia.

Need another transcript?

Paste any YouTube URL to get a clean transcript in seconds.

Get a Transcript