Thumbnail for o. Lucjan Szymański OFMConv - odcinek 1 - Ukraina by Franciscan Missionary Animation OFMConv

o. Lucjan Szymański OFMConv - odcinek 1 - Ukraina

Franciscan Missionary Animation OFMConv

6m 15s708 words~4 min read
YouTube auto captions
Transcript source

YouTube auto captions

This transcript was extracted from YouTube's auto-generated caption track. The transcript below is server-rendered so it can be read, searched, cited, and shared without opening the original YouTube player.

Pull quotes
[0:06]Zawsze na święta i na wakacje miałem praktyki, najpierw takie kleryckie, później diakońskie.
[0:06]No i jak przyszedł czas święceń, to napisałem podanie o pracę na wschodzie, bo był teren mi ten bliski.
[0:06]Yyy, przezznaczony byłem do pomocy w katedrze, gdzie pracował nasz biskup, Ojciec Rafał Kiernicki i inni księża diecezjalni.
[0:06]I też ze mną tam był Ojciec Józef Paryna, starszy ojciec, który stamtąd pochodził z tamtych stron i chciał na ostatnie lata sobie tam popracować.
Use this transcript
Related transcript hubs

[0:06]Witam serdecznie wszystkich. No jeżeli zacząć od Ukrainy to była to moja pierwsza placówka. A się złożyło, że jako kleryk już tam jeździłem od drugiego czy trzeciego roku. Zawsze na święta i na wakacje miałem praktyki, najpierw takie kleryckie, później diakońskie. No i jak przyszedł czas święceń, to napisałem podanie o pracę na wschodzie, bo był teren mi ten bliski. I nie spodziewałem się, że dostanę właśnie tam skierowanie. No ale tak się złożyło, że moją pierwszą placówką był Lwów na Ukrainie. I tam też po odbyciu wakacji się udałem. Yyy, przezznaczony byłem do pomocy w katedrze, gdzie pracował nasz biskup, Ojciec Rafał Kiernicki i inni księża diecezjalni. I też ze mną tam był Ojciec Józef Paryna, starszy ojciec, który stamtąd pochodził z tamtych stron i chciał na ostatnie lata sobie tam popracować. W związku z tym, że nie było tam miejsc do mieszkań, zamieszkaliśmy razem z ojcem Józefem w jednym pokoju. Yyy, było to mieszkanie kierowcy, ksiostry kierowcy biskupa. Trudne raczej warunki, bo w tym czasie we Lwowie woda była tylko rano od 6:00 do 9:00 i wieczorem od 6:00 do 9:00. Więc kąpanie się, mycie się było problematyczne także łącznie z praniem. Niedługo tam zabawiłem z ojcem Paryną, bo zwalniał się Kościół Świętego Antoniego we Lwowie. Ksiądz Zbigniew Mączyński, który tam pracował, powrócił do swojej ojczyzny, był on Łotyszem i kościół zostawał wolny. Ojciec Rafał zawołał mnie i mówi: słuchaj, pójdziesz tam do Świętego Antoniego, to będzie franciszkański kościół. No i to jego słowo, chociaż było życzeniowe, jednak się spełniło, bo arcybiskup Lwowa zgodził się na to i od tej pory Franciszkanie Franciszkanie. Przybyłem więc ze Świętego Antoniego, yyy, mały kościółek, tuż za cmentarz Łyczakowski. Yyy, wyprowadził się ksiądz Mączyński, zabrał wszystkie swoje rzeczy, więc yyy, działalność zaczynałem od podłogi, bo nie było nic praktycznie. Yyy, no i jakiś czas tam mieszkałem po paru miesiącach yyy, arcybiskup mówi, że Biskup pomocniczy Lwowa nie ma gdzie mieszkać. No i chyba zamieszka przy Świętym Antoniu. No ja oczywiście z radością się zgodziłem, żeby on tam zamieszkał. Ja musiałem się zdrawać na dół. Yyy, bo tam u góry były dwa pokoiki z kuchnią, taki jeden pokój włączony z kuchnią i drugi mały pokój. No i wylądowałem w zakrystii, raczej w takiej bibliotece, w pokoju jak szafa, gdzie się mieścił wersalka, stół i nic więcej nie zasobów. No i tak sobie tam mieszkałem, w sumie pokój mi nie był potrzebny, bo tam sobie spałem. W ciągu dnia przyjmowałem ludzi. Yyy, no oczywiście Było mało księży wtedy na Ukrainie i biskup Rafał znowu mówi: słuchaj, tam są takie trzy parafie, trzy kościoły. Trzeba żeby tam pojechać w niedzielę. Yyy, no i to to były kościoły takie ze wspólnotami Polskimi. Po kilkaset osób w każdym kościele, jak pamiętam, tam w jednym to było około 300 osób, a w drugim około 500. I Nawaria to było Osieminówka, Szczerzec i Nawaria, najmniejszy z nich, tam było 70 osób i kościół prawie rozwalony. I zacząłem tam dojeżdżać, także każdą niedzielę odprawiałem. Yyy, trzy pięć Mszy Świętych, no bo w Świętym Antoni były dwie Mszy Świętych. Na jedne Boże Narodzenie zdarzyło się, że Boże Narodzenie przypadło z niedzielą w jednym szeregu, to w ciągu jednej, jednej w ciągu jednego dnia. W ciągu trzech dni odprawiałem 15 Mszy Świętych, więc to było takie trochę ciężkie. Oczywiście tam spowiedzi były, jak to w polskich zwyczajach, przed każdą Mszą Świętą, a więc było to trochę trudna. A, później po roku dojechał Ojciec Władysław Lizą. No wtedy już nie mogliśmy mieszkać razem w tym kościele, musieliśmy coś wynająć, wynająć pokój u ludzi. Też były inne warunki. Później znowu zmieniliśmy to mieszkanie na większe i taki dom wolnostojący, który, który wynajmowaliśmy z paroma pokojami. A więc warunki się zmieniły. Yyy, jedliśmy razem z biskupem. Księży, yyy, rodziny Marii gotowały dla niego i także i dla nas, a więc obiady mieliśmy zapewnione, a śniadania i kolacje w takim swoim w swoim sposobem. Yyy, parafii Świętego Antoniego we Lwowie wszystko było po polsku, tak jak w innych parafiach. Yyy, bo to były zasadniczo Msze Święte dla Polaków, chociaż inni przedstawiciele innych narodów też chodzili, byli Czesi, byli Ukraińcy, którzy, którzy nauczyli się polskiego z liturgii i i na te Msze Święte uczestniczyli. Tutaj się zatrzymamy i przejdziemy do kolejnej opowieści z terenu Rosji.

Need another transcript?

Paste any YouTube URL to get a clean transcript in seconds.

Get a Transcript