[0:00]Trudno jest się połapać co jest rzeczywistością, a co nie. Czy świat, w którym żyjemy, który widzimy nas oszukuje, a nawet powoli rozpada się na naszych oczach. Czas nie biegnie naprzód, lecz cofa się, a rzeczywistość poddana jest manipulacji. W dodatku granica między życiem a śmiercią zaciera się, bo być może wszyscy albo niektórzy są w stanie pół życia, nowej formy istnienia, gdzie bliscy mają kontakt ze świadomością tych, którzy odeszli. W państwie filozofów pytania o naturę rzeczywistości, czasu i świadomości. Przed nami Ubik, powieść science fiction Philipa K. Dicka wydana w 1969 roku. Profesor filozofii Anna Henderak, Uniwersytet Jagielloński, Piotr Jędrzejewski. Dzień dobry, pani profesor. Dzień dobry. Zacznijmy od cytatu. Ja jestem Ubik. Zanim świat był, ja jest. Stworzyłem słońca, stworzyłem światy, stworzyłem istoty żywe i miejsca przez niezamieszkiwane. Nazywają mnie Ubik, ale nie to jest moje imię. Ja jestem. Ja będę zawsze. Byt jest, a nie bytu nie ma. Czy rzeczywistość istnieje niezależnie od świadomości? Byt jest, nie bytu nie ma. To jest podstawowe stwierdzenie Parmenidesa i wedle Parmenidesa po pierwsze nie należy zajmować się nie bytem, bo nie byle analizując nie byt popadamy w sprzeczności logiczne, bo jak można mówić o czymś, co nie istnieje? A gdy zaczniemy analizować byt, okaże się, że byt jest jeden, niezmienny, wieczny, nie ma niczego innego poza bytem. No bo jeżeli by było coś innego, to by ograniczało byt, czyli byt byłby niedoskonały, czyli by istnieć nie mógł. Więc jako nieskończony, jedyny jest też myślą, jest też formą bytowania idealnego, to byt Parmenidesa. Czyli Ubik. Taki filozoficzny Ubik. Dostajemy w tej powieści Dika najróżniejsze opisy tego, czym Ubik jest. No i tutaj właśnie też dochodzimy do ciekawej sprawy, bo na przykład u Spinozy mamy takie dwa poziomy rozumienia substancji. Jeden poziom to jest ten poziom, który wypływa z ograniczenia naszej ludzkiej percepcji. Czyli człowiek już jest taką nieszczęsną istotą, że gdy zaczyna posługiwać się zmysłami, widzi wielość, różnorodność, wtedy też widzi upływ czasu. Wtedy ten Ubik może być na porost włosów, albo może być zrobiony ze złota, w związku z tym będzie bezcenny, chociaż na niewiele może pomóc, ale może mieć też bardzo nowoczesną formę, która przy rozpryskiwaniu pobudzi nas do życia, czy wręcz przywróci nam życie. Ale to jest cały czas ten poziom rozumienia substancji albo natury albo Boga. I od tej naszej indywidualnej egzystencjalnej percepcji, ale jest jeszcze ten poziom natury, natura natura, który jest takim poziomem meta, który nam pokazuje, że substancja jest czymś jednym, jest czymś nieskończonym, zawiera w sobie nieskończoną ilość atrybutów. Czy jest czymś doskonałym, niezmiennym, ta substancja jest naturą, ta natura jest Bogiem. Ten świat Spinozy tutaj, on nie, on jest monistyczny. Natomiast ten dualizm postrzegania wynika z naszej niedoskonałości i filozofowie od starożytności, przez nowożytność chyba Czyli wychodzi na to, że i my jesteśmy Ubikiem w tej wizji Spinozy. Tak, tak. I wszystko dookoła. Tak, bo jesteśmy pewnego rodzaju takim akcydensem, czymś, co składa się z rozciągłości, ze świadomości, wyraża się na różne sposoby, ale tak naprawdę jesteśmy częścią substancji, czegoś, co, co nas przekracza, czegoś, co jest doskonałe. I teraz jak przyjrzeć się, to filozofowie właśnie zawsze poszukiwali, jakby klucza do zrozumienia natury. Już pierwsi filozofowie przyrody zapytali skąd jest świat, co sprawia, że rzeczywistość jest taka, a nie inna. I filozofia starożytna, średniowiecze, nowożytność różnymi metodologiami, różnymi pytaniami, powiedziałabym tak, grzebała w rzeczywistości. Próbując przejść za zasłonę rzeczy, które że widzialnych czy podlegających zmysłom, tak? I często było tak, że to, co niewidzialne, z jednej strony jest taką esencją, jest tą substancją, jest tym, co tym arche, tym, co generuje świat. A z drugiej strony to jest też taka podszewka rzeczywistości, na której osadza się wszystko to, co zjawiskowe, czyli ta warstwa noumenalna, czyli takiej rzeczy same w sobie tej istoty rzeczy, tego, co generuje byt, jakby chciał Kant, będzie podstawą, na której wyłoni się to, co zjawiskowe i to, co my możemy już poprzez zmysły obserwować i wtedy ta sfera zjawiskowa, ona będzie miała już spluralizowany charakter, zindywidualizowany i dający się ująć zmysłami. Natomiast żeby dotrzeć do Ubika, czyli do tego bytu samego w sobie, to dla Kanta nie jest to możliwe. My w przypadku jednym docieramy do rzeczy samej w sobie, to jesteśmy my sami. No bo rozumowo my rozpoznajemy naszą strukturę, naszego, naszego bytu. I to jest taki też powiedziałabym częsty motyw, gdzie rozum odsłania nam coś, co jest ponad zmysłami. Zmysły są niewystarczające. Dlatego jak zaczniemy od Parmenidesa i jego poematu o bycie, on wyraźnie pokazuje, że należy odrzucić zmysły. Zmysły należą do ciemności, do nocy. I zmysły nam pokażą tylko jakiś chaos rzeczywistości, związany z pluralizmem, ze zmianą, temporalnością. Natomiast rozum idzie od razu do tego, co jest przede wszystkim dane w logice, w strukturach o takich, powiedziałabym, jakościach, które dają się przeniknąć, wyliczyć, przeanalizować, ale tą pracą czysto rozumową, czyli logiczną analizą do istoty rzeczy i ona nie jest namacalna, ale ona jest do zrozumienia, albo inaczej do wyrozumowania.
[7:20]I wszystko teraz zależy od naszych kompetencji, na ile potrafimy też odciąć się od zmysłowości. I myślę, że Ubik to jest właśnie książka, która nam oferuje taką filozoficzną podróż odczającą nas naszego doświadczenia. Bo filozofia zaczyna się nie tyle od zdziwienia nad światem, jakby chciał Arystoteles, ale od nauczenia się podważania naszego zdrowego rozsądku. Bo gdybyśmy zostali tylko na linii zdrowego rozsądku, to myślę, że wielu problemów byśmy nie dostrzegli, czy też wielu koncepcji byśmy nie rozwinęli, bo zdrowy rozsądek on nas osadza w rzeczywistości i wcale nie potrzebuje niczego dyskutować.
[8:04]Bo zdrowy rozsądek potrzebuje założeń, że skoro widzę stół, to pewnie ten stół jest stabilny, więc mogę na nim rozłożyć moje książki. Skoro widzę krzesło, ono służy określonym funkcjom, mogę na nim usiąść. I zdrowy rozsądek pozwala nam na, z jednej strony, praktyczne zachowania, a z drugiej strony na rozpoznawanie rzeczywistości, ale, jak pokazuje nam Dick w swojej książce, zdrowy rozsądek może okazać się niebezpieczny, bo pewnego dnia, gdy pojedziemy na akcję i nasz szef zginie podczas wykonywania akcji, może się okazać, że to nie nasz szef zginął. Podstawowe pytanie, które w Ubiku przewija się właściwie przez całą tą książkę, to jest próba odpowiedzi na pytanie, kto właściwie żyje, a kto jest martwy. I tego do końca nie wiemy, bo ta struktura żywych, tych, którzy są pół żywi. Pół żywi. Bo istnieje również taka forma istnienia, gdzie właściwie jesteśmy między życiem a śmiercią, bowiem istnieją specjalne instytucje, specjalne zakłady, gdzie można umieścić tego, kto odszedł w w stan pół życia, by się z nim kontaktować. Ja się tak zawahałam, bo Robert Ettinger właśnie mówił o chwilowo spoczywających. W XX wieku pojawiły się koncepcje, które mówiły o tym, że śmierć jest bardzo nieeleganckim wydarzeniem. Robert Ettinger założył nawet stowarzyszenie krioniczne i i napisał taką książkę, esej, Prospekt nieśmiertelności. I tam Ettinger proponował, żeby nie używać słowa śmierć, tylko mówić o chwilowo spoczywających. Dlatego ci pół żywi trochę mi się zderzyli z ettinegrowskimi chwilowo spoczywającymi. Natomiast założenie Ettingera było takie, że należy zachować ludzi, którzy zmarli, czyli, prawda, nie zmarli, tylko są spoczywający, a więc zakonserwować ich ciała, przechowywać. Ettinger proponował w ciekłym azocie, po to, żeby mogli oni powrócić do życia, jak ludzkość wreszcie wynajdzie lekarstwo na śmierć. Bo dla Ettingera śmierć, dlatego jest nieelegancka, bo to jest po prostu paskudny finał choroby zwanej starością. Stąd najlepiej walczyć z oznakami starości, a potem właśnie poddać się temu chwilowemu spoczywaniu. Tu u Dika jest trochę inna sytuacja, bo zmarli tak naprawdę też czekają na przejście w następne życie, ale to już ma raczej formę pewnego wejścia w nowe ciało. Jakaś forma reinkarnacji tutaj się pojawia. Coś, coś typu, prawda? Natomiast mamy to pół życie i to pół życie właśnie polega na tym, że ciało jest utrzymywane też w specjalnej komorze, czyli nie ulega normalnym biologicznym procesom rozkładu, tylko trwa. Wszystko po to, żeby zachować świadomość i można się właśnie z tymi ludźmi komunikować. Problem tylko polega na tym, że w pewnym momencie nie wiemy, kto jest żywy, a kto jest w tym pół życiu i konsekwentnie możemy się zastanawiać w zasadzie do końca, co się dzieje. My państwu nie będziemy oczywiście zdradzać jak to się kończy, bo to trzeba przeczytać, bo dzieje się tutaj naprawdę sporo i kilka zwrotów akcji państwo przeżyją z Ubikiem. To ja jeszcze powtórzę to pytanie, czy rzeczywistość istnieje niezależnie od świadomości, biorąc pod uwagę Ubika? No chyba nie, bo nawet dla żywych ta świadomość jest konstytutywna. Stąd bohaterowie tej książki, czym się zajmują? No walką z różnymi zjawiskami takimi byśmy dzisiaj powiedzieli, Pcjonicznymi, tak to się nazywa. Tak, pcjonicznymi. Tam dużo pada nazw, które są iście transhumanistyczne, bym powiedziała. Są telepacii, którzy funkcjonują w tej rzeczywistości. Generalnie chodzi o to, że są ludzie, którzy Są inercjaliści, którzy, jakby, próbują przewidzieć co telepacii czy zablokować ludzkie zdolności właśnie pcjonniczne. To jest powieść science fiction, która wprowadza w całą terminologię. Natomiast ja uproszczę. Chodzi o to, że są ludzie, którzy mogą na przykład włamać się do naszej świadomości, wykraść nasze idee, zamrozić naszą świadomość, spowodować, że będziemy zapominać, nie będziemy wiedzieli, kim jesteśmy, wymarzą naszą tożsamość, albo zrobią jakieś inne straszne rzeczy z naszym myśleniem. Poznajemy też osobę, która potrafi cofnąć czas, by trochę pozmieniać. Jeszcze bardziej namieszać. Tak, W związku z tym cała tutaj walka, jaką podejmują nasi bohaterowie, to jest walka z tymi, którzy włamują nam się do świadomości i tam rozrabiają. To są, to jest oddział specjalny. No i też nie będziemy zdradzać fabuły, bo dużo rzeczy dramatycznych się dzieje. Natomiast główną osią i fabuły i problemu jest właśnie, kto jest martwy, kto jest żywy. No bo w pewnym momencie mamy zamach i teraz kto przeżył? Czy cała ekipa, a tylko szef zmarł, czy na odwrót? Przeżyje, a oni zmarli? Bo wszyscy mają świadomość istnienia. Takie przynajmniej mamy wrażenie, a część z tej grupy, która przeżyła ten zamach, zaczyna doświadczać bardzo nietypowej zmiany przedmiotów. To znaczy wszystko się zaczyna cofać w czasie. I to jak pięknie otwierają się drzwi do windy i nagle zamiast jakiejś supernowoczesnej windy mamy starą, XIX-wieczną, jeszcze z bojem, który będzie nas wiódł na określone piętro. Albo modele samochodów zmieniają się o dekady wstecz. Czy samoloty? Swoją drogą. Natomiast produkty spożywcze psują się natychmiast. Tak. A natomiast swoją drogą to jest ciekawe, że człowiek, który żyje w tym nowoczesnym świecie, gdy coś wniesie technologicznie o 100 lat potrafi i tak jechać samochodem, w którym trzeba zmieniać biegi.
[15:01]Z lat 40-tych. Tak, bo my się cofamy ostatecznie do 1939 roku. Tak, to, to radzi sobie ze skrzynią biegów. To jest niezwykła, że tak powiem, koncepcja Dika. I to też jest Ubik. I to też Ubik. Wracamy do powieści Ubik za kilka chwil. w państwie filozofów. Ubik nas dzisiaj prowadzi.
[15:36]To brzmi to wszystko bardzo mistycznie, jeśli chodzi o Ubika. To nie tylko, że mamy do czynienia z tym, że wszystko tym Ubikiem jest, ale odnoszę wrażenie, że, że jedynie pewna forma ekstazy, czy też takiego wspomagania świadomości nam pozwala się do tego Ubika zbliżyć. W sensie?
[15:57]Nie. Jakie ekstazy, panie redaktorze? To mistycznego wejrzenia, o. Mistycznego. Tak, takiego jakie mieli możliwość kontaktu z Bogiem mistycy. Tak samo by poznać Ubika, potrzebny jest pewien rodzaj, pewnego rodzaju wgląd, mistyczne uniesienie, mistyczna ekstaza. Przecież przez całą książkę mamy zwyczajne, ordynarne reklamy, które nam pokazują, że ten Ubik jest na wszystko, na rzęsy, na włosy, na szczęście, na wybielenie zębów. Pranie. Zębów, prania zębów. Ale jest też tostem albo innym produktem spożywczym, smacznym, smarowidłem. Więc gdzie tu mistyka? Dobrze, to, to chcę wprowadzić ten element. By poznać Ubika, potrzebujemy doświadczenia religijnego. Ależ skąd? Czyli nie możemy poznać Ubika? A możemy. W jaki sposób możemy poznać Ubika? Po prostu żeby poznać Ubika, my musimy mieć pewne nastrojenie egzystencjalne, bo nasi bohaterowie wtedy poznają Ubika, kiedy zaczynają analizować, co im się przydarza, wchodzić w swoją jakby strukturę, wtedy, kiedy zaczynają rozumieć na przykład samą czasowość. Czyli to są takie głębokie egzystencjalne pytania. Nawet ten fakt, że odkrywają to cofanie się czasowe, jest odsłanianiem i strukturę egzystencjalnej, bo to jest taka ich podróż wewnętrzna, do przeszłości, do przeszłości ich rodzin, gdzieś, prawda, już nie nie jest to rzeczywistość w tym cofaniu się czasem ich dzieciństwa, tylko na przykład ich rodziców. Więc to ma taki głęboki egzystencjalny charakter, stąd to jest zrozumienie siebie. On jest im bliżej Ubika, tym lepiej rozumie siebie. Nawet to pogodzenie się z własną śmiercią. No kiedy Ubik się najbardziej manifestuje, kiedy, kiedy zostaje wręcz dany, jako swoistego dar życia. Dar życia, czy zatrzymania czasu, który się cofa? To jest tu jednoznaczne, no bo zatrzymanie czasu jest równocześnie podarowaniem tegoż czasu, czyli życia, temu, kto to uzyskał. Ciekawe co państwo rozumieją cokolwiek z tego o czym mówimy. No my się zaczynamy gubić, więc A to Ubik jest, więc walczymy z Ubikiem. Zkończę moją myśl. Na Ubika. Więc fakt, że pogodzimy się z naszą śmiercią, śmiertelnością, bo to jest ta niesamowita też droga pomimo zmęczenia do miejsca, w którym możemy się położyć, usnąć, zasnąć na wieki, przestać istnieć. Pogodzenie się ze swoją śmiercią, wtedy dopiero daje nam w ręce to, co staje się antidotum na tą naszą śmierć, czyli Ubika. U Dika rzeczywistość jest mało stabilna. Dlatego nasza opowieść taka chaotyczna. To po pierwsze, tak, może być produktem umysłu i może się rozpadać. Czy istnieje koncepcja filozoficzna, która by te wszystkie trzy Dikoowskie opisy rzeczywistości opisywała? Ja cały czas wracam do tego pytania, czy istnieje rzeczywistość niezależnie od świadomości i tak mi się to z Berklejem kojarzy wszystko trochę. Też o nim pomyślałam, chociaż pierwsza intuicja, jak pan redaktor zadał pytanie, to był Hume, bo on zwracał uwagę na to, że może percepcja z zewnątrz pochodzi z czegoś konkretnego, ale tak naprawdę jest nieznanym poruszeniem duszy. Czyli my nie wiemy skąd jest nasza percepcja i mamy tylko naszą percepcję. Więc są oczywiście jakieś impresje, jakieś wrażenia, to do mnie dociera, ale skąd dokładnie dociera nie wiem. Ja jestem zamknięta w obrębie mojej percepcji. Natomiast u Berkleya to jego sławetne istnienie połączone z widzeniem oznacza jedno, że to, co jest i istnieje jest tak naprawdę aktem percepcji, przy czym u Berkleya mamy Boga, który jest tym takim wielkim, powiedziałabym okiem, które wszystko widzi i dzięki temu świat istnieje. Czyli Ubika mamy? Acha, Ubika. A znowuż ta metafizyka. Coś pan redaktor ma ciągoty. U Hume'a nie ma Boga, czyli jestem ja i moja percepcja. Ale Ubikleja jest. U Hume'a nie ma. U Berkleya jest i i Bóg u Berkleya trzyma to wszystko jakoś tam. W spojrzeniu, zdaje się, bo my musieliby państwo rozstrzygnąć, czy Bóg jest, czy go nie ma, czyli czy to ja, moją percepcją wszystko konstytuuje, czy może to Bóg wszystko spaja i konstytuuje.
[20:47]Natomiast ważne jest co? Sam akt widzenia, czy sam akt percepcji, który ma taki konstytutywny charakter. I to jest właśnie ta struktura, którą znajdziemy w Ubiku Dika. Czyli bohaterowie niezależnie od tego, czy oni są żywi, czy martwi, to tak naprawdę swoją świadomością wytwarzają przestrzeń, która dookoła się ich dzieje. Czyli ona co najwyżej ma taki intersubiektywny charakter, natomiast nigdy nie będzie z obiektywizowana. Te relacje przez to też są bardzo intersubiektywne, bo mogą być równocześnie parą czy kochanków, czy małżeństwem i równocześnie nie być. To wszystko teraz zależy od tego, w jakiej przestrzeni czasowej będą się znajdować i jak ustosunkują się do tej sytuacji. Tam jest taki niesamowity moment, kiedy cofają się w czasie i mężczyzna, chociaż dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie coś jest nie tak, że przed chwilą był w innej czasoprzestrzeni, inaczej się toczyło jego życie i był singlem, to teraz jest mężem kobiety, która koło niego siedzi i która tak naprawdę jest dla niego obcą kobietą. Ale ta nowa czasoprzestrzeń już inaczej funkcjonuje. Więc myślę, że tutaj to jest bardzo ciekawe, prawda, że nawet w tych relacjach między nimi, ta intersubiektywność jest też konstytuowana, że zgadzamy się na to, żeby tu i teraz jakby przyjąć czyjąś narrację, czyjeś wyobrażenie, albo to odrzucamy. Czyli wieloświaty właściwie. Ale takie zazębiające się, czy współistniejące wieloświaty. Każdy z nas jest takim wieloświatem. Czyli nie koncepcja fizyczna raczej, a psychiczna. Tak. Jednak. Jednak, no pewnie. No bo, no bo jeżeli nie mamy tej pewności, kto jest martwy, kto jest żywy i wszystko się rozgrywa w naszej świadomości, to my nie wiemy, co jest tak naprawdę poza nią. Może tak naprawdę czytelnik jest właśnie tym, kto żyje albo jest pół martwy i ma szumy i szmery, które dochodzą przez Ubika do niego z innego świata. Sprawa jest bardzo poważna, bo nadal nie ustaliliśmy, kto właściwie żyje, a kto już jest martwy. Mamy tutaj grono ludzi, którym towarzyszy, a właściwie, którzy są w stanie pół życia. Jak Dik opisuje ten stan? Bardzo ciekawe, bo na początku wydaje się, że ten stan pół życia polega na tym, że ten człowiek pół żyjący, on tak naprawdę ma już ciało martwe, świadomość jest budzona co jakiś czas do tego, by komunikowała z jeszcze żyjącą osobą. Natomiast im bardziej rozwija nam się fabuła książki, to się dowiadujemy, że w zasadzie ci pół żywi cały czas są w takim stanie pobudzonej świadomości, że ich ciało, czyli mają jakiś inny swój świat. Tak, tak. I ten świat jest pełen interakcji, i ten świat jest pełen komunikacji takiej wzajemnej między pół żywymi. Tam są nawet pewne walki, animozje, pewne próby współpracy. W związku z tym, z perspektywy żyjących, pół żywi na czas komunikacji tylko przejawiają życie, a z perspektywy pół żyjących, oni cały czas tak naprawdę są w jakiejś aktywności, ich mózgu, ich świadomości. No bo to jest jeszcze ciekawe. Jak przyjrzymy się współczesnej czy filozofii, czy takim próbom pogodzenia biologii, biotechnologii i filozofii, mam tu na myśli Aubrey'a de Greya, no to Aubrey' de Grey ewidentnie jednak lokuje człowieka z jednej strony naszą świadomość w mózgu. Ale z drugiej strony Aubrey' de Grey twierdzi, że starzenie się jest takim procesem, w którym następuje uszkodzenie komórek. Przez to degradacja poszczególnych naszych elementów naszego ciała. I Aubrey' de Grey, który jest wielkim fanem nieśmiertelności, uważa, że ludzkość powinna sobie ze śmiercią poradzić, tak jak z wcześniejszymi chorobami, które były nieuleczalne, a dzisiaj sobie z nimi radzimy. To samo powinna być ze śmiercią i jak to zrobić? No oczywiście przez takie cykliczne naprawianie, odnawianie naszych komórek, wymienianie elementów w organizmie, które już ostatecznie się zużyły. On to nazywa taką prędkością ucieczki przed starością, czyli im sprawniej będziemy wymieniać nasze komórki, im sprawniej będziemy wymieniać, czy tak nawet powiedziałabym brutalnie recyklingować nasze ciało, tym szybciej będziemy przed tą starością uciekać, więc będziemy mogli pozostać młodzi, więc będziemy nieśmiertelni. To jest to założenie, to jest ta siła. No i z tej perspektywy Aubrey'a de Greya, jak się przyjrzymy, no to Ubik będzie takim trochę sposobem, czy będzie tym mechanizmem ucieczki przed i taką przyspieszoną ucieczką przed śmiercią, a z drugiej strony ten stan pół życia, to jest taka, można powiedzieć, walka o zachowanie tego, kim się jest, z tej perspektywy i teraz właśnie, dla Aubrey'a de Greya, przede wszystkim biologicznej, bo biologia nasza fizjologia, w ogóle cała neurobiologia to jest ta struktura, która daje nam świadomość.
[26:29]Więc jak ona przestaje funkcjonować, no to świadomości już nie będzie. Dla tego nośnika biologicznego nie możemy być sobą, stąd trzeba zachować ten nośnik biologiczny. Oczywiście mamy też inne propozycje, bo na przykład Ray Kurzweil mówi o Pani profesor, krótka przerwa i do Ubika i do państwa filozofów. Ja tu o nieśmiertelności. I do nieśmiertelności wracamy za moment. Redaktor, op, przerwa. Trzecia część państwa filozofów. Philip K. Dick. Ubik nas dzisiaj prowadzi. To wróćmy do tej nieśmiertelności. No ja myślę. Profesor filozofii, Anna Hendelek, Uniwersytet Jagielloński, Piotr Jędrzejewski. Dziękuję. Dziękuję.



