[0:07]Po akcji w Raccoon City i zrównaniu miasta z ziemią w celu sterylizacji obszaru zajętego przez wirus, do opinii publicznej dotarło, że głównym winowajcą była Umbrella. Firmie została dożywotnio cofnięta koncesja, akcje spadły na pysk, inwestorzy odeszli, firma zbankrutowała i zniknęła z rynku. Ale czy na pewno? Sześć lat później, Leon nie mając nic lepszego do roboty, będąc na wakacjach w Hiszpanii, te wakacje to moja wrzutka, ale zaraz wytłumaczę dlaczego. Dostaje informacje z Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, że córka prezydenta została uprowadzona i Leoś w pojedynkę mają ją odszukać. Dlaczego nie został wysłany oddział Special Forces? Dlaczego nie został z tego zrobiony incydent międzynarodowy i siły specjalne Hiszpanii nie zostały zaangażowane? Nie wiadomo. A dlaczego Hiszpania? Ktoś widział kogoś podobnego do uprowadzonej na jakimś głębokim zadupiu i zadaniem Leona jest to sprawdzić. W związku z tą niesamowicie ważną misją na miejsce potencjalnego przebywania uprowadzonej córki prezydenta Stanów Zjednoczonych wiozą go dwaj policjanci hiszpańskiej drogówki, którzy mają wywalone totalnie na kwestie bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku i przejeżdżają przez drewniany zawieszony nad rozpadliną most samochodem. Po dotarciu na miejsce z Leonem kontaktuje się Ingrid Hunnigan, która będzie jego duchowym wsparciem i będzie przekazywała bieżące informacje na temat misji. Ich pierwsza rozmowa potwierdza, że misja Leona była sklejona na szybko, bo nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawiali. A współpraca z partnerem, którego się już zna, wydaje się, że mogła być ciut łatwiejsza. Dobra, może ja nie znam personaliów dzieci naszego prezydenta, ale że Leon musi potwierdzić jej imię i nazwisko, jest dziwne jak cholera. Zwłaszcza, że jego głównym zadaniem na nowym stanowisku jest jej ochrona. Zanim ruszymy dalej, możemy zagadać naszych kolegów policjantów, żeby usłyszeć dodatkowe dialogi. Podsumowując, traktują Leona jak popychadło, mówią, że jest miękką fajką i powinien wracać do mamusi. Ale jak wiemy z biografii Leona, jest on sierotą, więc nie ma do kogo wracać i musi iść dalej. W pierwszej chacie spotykamy pierwszego wieśniaka tubylca i mamy kolejne potwierdzenie, że prezydent Stanów Zjednoczonych nie kocha swojej córki i pozwolił na wysłanie do Hiszpanii w pojedynkę na pierwszą misję w nowej pracy kogoś, kto nie zna języka, którym posługują się miejscowi. Leon za to wie, że przemoc jest uniwersalnym językiem, więc zabija wieśniaka, wyskakuje z pierwszego piętra, robi fiflaka i rusza dalej. Po drodze spotykamy psa uwięzionego we wnykach. Możemy go zostawić, ale warto go uwolnić, bo to zaprocentuje później. Jedynym słusznym sposobem uwolnienia psiaka jest zrobienie tego ręcznie. O tym też później. Do tego momentu zdążyliśmy już rozwalić kilkoro wieśniaków, a Hannigan wysyła nam instrukcje, jak się strzela, przeładowuje i używa ziół leczniczych. Dzięki Ingrid. Jesteś super pomocna. Ostatecznie Leon dociera do wioski, gdzie mieszkańcy zrobili sobie grilla z jednego z policjantów, którzy nas podwieźli. Co ciekawe, pomimo zaginięcia dwójki policjantów z pobliskiego posterunku, do samego końca gry najwidoczniej nikt nie zainteresował się ich zniknięciem i nie wysłał posiłków. W końcu Leon jest zauważony i cała wiocha rzuca się na niego z widłami, siekierami i piłą mechaniczną. Ostatecznie to sekcja, w której musimy przetrwać określony czas, zanim rozlegnie się bicie dzwonu i wszyscy pójdą na bingo.
[3:56]A no tak, rok 2005 i Quick Time Events, które były obowiązkowe, pomimo że tylko w garstce gier był zrobione dobrze. Po ucieczce przed głazem Leon znajduje w szafie związanego i zakneblowanego mężczyznę. Jednak zanim zdążyli dobrze pogadać, do chałupy wbija chłop o imieniu Mendes i wzroście ponad 210 cm, na którego Leon się rzuca z gołymi pięściami. Okazuje się, że Leon potrafi wyskoczyć z pierwszego piętra na główkę i nic sobie nie zrobić, ale jak już ktoś nim rzuci metr w górę, to traci przytomność. W czasie, kiedy był nieprzytomny, zostaje zainfekowany pasożytem i co gorsza, ktoś kradnie mu kurtkę. Obudziwszy się ma w końcu czas na pogawędkę z nowo poznanym kolegą. Okazuje się, że słyszał on, jak jeden z wieśniaków wspominał o córce prezydenta, którą przetrzymują w kościele. Co jest dziwne, bo przez całą grę wieśniaki w kółko powtarzały pięć zdań. No ale okej. Jest on też byłym policjantem z Madrytu, nazywa się Luis Serra i kiedy Leon wspomina, że przeżył akcję w Raccoon City, Luis wspomina, że chyba widział próbkę wirusa u siebie. Więc albo środki ostrożności w hiszpańskiej policji nie istnieją i byle policjant może wejść do laboratorium i pooglądać sobie próbkę najbardziej śmiercionośnego wirusa na świecie, albo jest zwykłym kłamczuszkiem. Tak czy inaczej ich pogawędkę przerywa wieśniak, który miał ich przerobić na gulasz. Luis ucieka, Leon dzwoni do Hannigan. Najwidoczniej ktoś go bardzo słabo przeszukał i pominął videotelefon wielkości pustaka.
[5:32]Tuż przed wyjściem z chaty poznajemy tajemniczego sprzedawcę, który za pesety znajdowane po drodze i po zmarłych przeciwnikach, sprzeda nam swoje towary. Tutaj też widać, że jesteśmy na jakimś głębokim zadupiu, bo w tamtym czasie Hiszpania już od czterech lat posługiwała się euro, a tutaj główną walutą jest nadal peseta. Następna lokacja pokazuje jeden z głównych problemów Residenta Czwóreczki. Rozwiązanie problemu, czyli najczęściej zamknięte drzwi, jest w tym samym obszarze, co sam problem. Tutaj, aby otworzyć drzwi, musieliśmy znaleźć kawałki herbu, które z kolei leżały w najbliższej okolicy. Kawałek dalej z kolei rozwiązanie zagadki mamy dosłownie na tym samym ekranie co problem. Symbol, który odblokowuje przejście, jest na samych drzwiach, które są zamknięte. Później wcale nie jest lepiej. Widzenie peryferyjne Leona nie jest jego mocną stroną, bo nie zauważa Mendeza, który pomimo ponad dwóch metrów wzrostu, schował się za drzwiami jak dziecko w zabawie w chowanego. Od śmierci Leona uchronił fakt bycia zarażonym pasożytem i jak to ujął Mendes, bycia tej samej krwi, co oni. Jednak dodał później, że jeżeli będzie dla nich niewygodny, to poniesie konsekwencje. Czyli co jeszcze miałby zrobić? Z notki znalezionej wcześniej okazuje się, że wiedzą, że Leon jest tutaj, aby uratować Ashley, zabił kilkudziesięciu wieśniaków, jest ogólnym zagrożeniem dla ich planu i nadal jest okej, żeby go puścić. Hannigan później mówi, że w okolicy jest sekta, nazywająca się Oświeceni i możliwe, że to oni są zaangażowani w porwanie. I Leon powinien się pospieszyć, żeby dotrzeć do kościoła, możliwie najszybciej. Drzwi kościoła okazują się zamknięte, więc zagubiony Leon znowuż dzwoni do Hannigan, żeby się pożalić. Ta robi mrugnięcie okiem do fanów serii i pyta go, czy nie nauczyli go używać wytrychu w akademii. Leon nie wie o co chodzi, nie zauważa kilkumetrowych witrażowych okien, przez które mógłby się dostać do środka i rusza dalej na poszukiwanie klucza do drzwi kościoła. Po drodze sprawdza, czy kruki mogą oprzeć się granatowi błyskowemu.
[7:43]Nie mogą się oprzeć. Dodatkowo mamy powtórkę z ucieczki przed głazem. Kawałek dalej Leon dowiaduje się, co się stało z ciałem drugiego policjanta z początku i że nie wolno strzelać do ryb bez zezwolenia wędkarskiego. Przy próbie przeprawy przez jezioro Leoś zostaje zaatakowany przez Del Lago, dosłownie tłumacząc: z jeziora.
[8:09]Po rzuceniu 25 harpunem, których ilość na tej malutkiej łódce jest nieograniczona, wielka ryba idzie na dno. I żeby Quick Time Event stało się zadość, mamy ferie masowania przycisku, żeby się uwolnić i nie pójść na dno razem z nią.
[8:32]Po dobiciu do brzegu Leon traci przytomność na sześć godzin, potem, jak pasożyt w jego ciele przechodzi do kolejnego stadium.
[9:02]Podczas rozmowy z Hannigan, która podejrzewa o co chodziło Mendezowi z tą samą krwią, Leon wydaje się nie przejmować tym w ogóle. W końcu każdy z nas raz na jakiś czas randomowo traci przytomność na sześć godzin. Kawałek dalej na naszej drodze staje nowa odmiana wieśniaka i później każdego innego przeciwnika, która wygląda tak:
[9:26]Następnie mamy pokaz jednej z bardziej skomplikowanych i rozbudowanych zagadek. Zestrzel dwie skrzynie, żeby przedostać się na drugą stronę. Pociągnij za dźwignie, wejdź do odsłoniętej jaskini i weź klucz do kościoła. Jak zwoje w mózgu się wystudzą, w końcu możemy iść uratować Ashley. No jednak nie możemy, bo automatyczna brama zrobiona ze związanych drewnianych belek blokuje nas i stajemy naprzeciw El Gigante.
[9:59]Tutaj procentuje nasza miłość do zwierząt, bo pies, którego uwolniliśmy na samym początku, przybywa nam z pomocą i odwraca uwagę Giganta. Gdybyśmy uwolnili psiaka strzałem w sidła lub granatem, nie przyszedłby nam teraz z pomocą. Masz być stanowczy, ale delikatny. Ostatecznie pokonujemy stwora, strzelając w pasożyta, który wychodzi z jego pleców. Automatyczna brama zrobiona ze związanych drewnianych belek się otwiera i w końcu możemy uratować córkę prezydenta zamkniętą w kościele. Sama Ashley jest zdziwiona, że jej ojciec wysłał kogoś, aby ją uratował. Hannigan przekazuje nam informacje, że helikopter jest przygotowany do ich przejęcia, ale muszą się przedostać na drugi koniec wioski, z której pierwotnie przyszedł Leon. Próbując wyjść z kościoła, poznajemy głównego zola, Lorda Sadlera, który wyjaśnia nam swój plan, a mianowicie uprowadził córkę prezydenta, żeby ją zarazić pasożytem i odesłać z powrotem. Ashley, pomimo tego, że była nieprzytomna, pamięta, jak dostała zastrzyk, za to Leonowi musieli to powiedzieć, żeby nasz łebski chłopak połączył kropki. Sadler dodaje też, że zanim odeśle młodą do tatusia, wyciągnie od niego trochę pieniędzy. Pomimo, że żywa Ashley jest główną kartą przetargową i osią całego planu, jego przydupasy strzelają do niej i do Leona z kuszy, z palących się bełtów. No i Leon nagle może się przebić przez jedno z okien w kościele. Może one pękają tylko w jedną stronę. Leon przez to całe zamieszanie zapomina, że ma łączność z Hannigan, której mógłby przekazać cały plan Sadlera, ale, ale tego nie robi, nigdy. Na zewnątrz wieśniaki z jakiegoś powodu przyprowadziły wóz z materiałami wybuchowymi, żeby dostać z niego prosto w pysk. Podczas kolejnej rozmowy z Hannigan wspomina ona, że helikopter, którym Leon i Ashley mieli uciec, został zestrzelony i mówi to tonem, jakby opowiadała, jak to jej się kawa rozlała na koszulę. Widać chłodny profesjonalizm tutaj. Tak czy srak przygotowują kolejny helikopter, a nasza dwójka ma kierować się w miejsce ewakuacji. W drodze powrotnej będąc gonionym przez wściekłą bandę, trafiają do domu, gdzie spotykają Luisa.
[12:18]Jego hiszpański temperament nie pozwala nie zwrócić uwagi na atrybuty Ashley, mówiąc, że została wyposażona w niezłe wkłady balistyczne. Wersje anglojęzyczne i tak zostały tutaj ugrzecznione, bo w japońskiej wersji mówi dosłownie o jej dużych cyckach. Dżentelmen pełną gębą. Później, pomimo że ją rozpoznał, twierdzi, że powinna się przedstawić, zanim zapyta kogoś innego o imię. Luis jest jakiś zaburzony. Po tym przemiłym powitaniu Leon i Luis muszą walczyć z falami nacierających wrogów. Tutaj ciekawostka: jeżeli przypadkiem lub nie przypadkiem, strzelisz do Luisa zbyt dużo razy, wydarzy się to.
[13:17]W końcu wieśniaki odpuszczają, Luis mówi, że czegoś zapomniał i ucieka, a Ashley się cieszy za każdym razem, jak Leon kogoś zabije. Czas zdobyć kolejny klucz, żeby pchnąć fabułę dalej. Żeby to zrobić, musimy pokonać szefa wioski, drwalsaa Mendeza, który znowu zakrada się za plecy Leona i pomimo, że gołymi pięściami związuje w supeł metalowe pręty, nic Leosiowi nie robi. I dodatkowo daje się wysadzić w powietrze. Ale jak to w rezydentach, ogień lub wybuch częściej powodują kolejne mutacje, tak jest też i tutaj. Mendez dzięki jednemu prostemu trikowi z dwóch metrów staje się czterometrowym brzydalem.
[14:04]Leon najpierw musi nastawić mu kręgosłup, a później nafaszerować ołowiem. Prościzna. W ten sposób zyskujemy jeszcze ciepły i obślizgły oko klucz, który otwiera przejście do nowej części wyspy, do zamku, w którym na szczęście działają średniowieczne armaty.
[14:26]Ale to dobrze, bo przynajmniej możemy przedostać się dalej. Tutaj ostatni raz kontaktujemy się z Hannigan. Leon nadal nic jej nie mówi o planie Sadlera.
[14:35]Ponownie spotykamy Luisa tylko po to, żeby powiedział, że zgubił lek, który zahamuje ataki, które mają nosiciele pasożyta. Żeby poczuć presję czasu, dowiadujemy się też, że pasożyt w ciele Leona i Ashley już się wykluł i nie mają za dużo czasu. Po wejściu do zamku spotykamy Ramona Salazara, którego rodzina od ośmiu pokoleń włada tym przybytkiem. Z jakiegoś powodu też zwraca się do Leona jego drugim imieniem, pomimo że podczas rozmów nigdy ono nie padło, a w znalezionych po drodze zapiskach jest on opisany, jako amerykański agent. Ostatecznie Leon mówi, że zamek jest ładnie urządzony, brakuje trochę kobiecej ręki, ale będzie się zbierać, tak szybko, jak tylko się da. W podziemiach spotykamy nowego, niewidomego, reagującego na dźwięki przeciwnika. Musimy go zwabić do źródła dźwięku albo po cichu obejść dookoła i strzelić w pasożyta na jego plecach. Easy peasy. Kilkudziesięciu kultystów i kilka prób porwań dalej. Ashley zachowuje się jak rozwiedzionatnastolatka i wpada w najmniej prawdopodobną do wpadnięcia pułapkę. W ogóle, jakie jest prawdopodobieństwo, żeby akurat iść tym korytarzem, zostać przestraszonym przez te kolce i wpaść w te pasy w tym konkretnym miejscu na ścianie?
[15:52]Leon, nie daj się. Żeby nie było za nudno i żeby adrenalina podskoczyła do krytycznego poziomu, mamy te sekcje.
[16:23]I tą łamigłówkę. Emocje jak na grzybach.
[16:36]Teraz już wiemy, że Salazar ma kompleks mniejszości i na wszystkich swoich rozmówców musi patrzeć z balkonu z góry. Dodatkowo okazuje się, że typ ma 20 lat. Taki musi być efekt braku słońca i niewychodzenia na świeże powietrze.
[16:58]Następną przeszkodą do pokonania jest labirynt. Salazar mówi, że sam czasem potrafi się zgubić w tym labiryncie, pomimo, że chodzi tam od dziecka. Mógł w sumie o tym już nie wspominać, nie świadczy to zbyt dobrze o jego orientacji przestrzennej. Leon obłaził każdy zakątek tego labiryntu i znalazł elementy klucza do pobliskich drzwi, dokładnie w pięć minut, zabijając przy tym kilkanaście zarażonych psów. Po otwarciu zamkniętych wcześniej drzwi, spotykamy naszą starą znajomą, która już raz zdążyła nas uratować, bijąc w dzwon na samym początku. Po krótkim sparingu i po błędnym rozładowaniu jej broni, samo odpięcie magazynka zostawia jeden nabój w komorze, więc broń nadal jest niebezpieczna. Leon wspomina o współpracy Ady z Weskerem, co w ogóle nie było wspomniane dotychczas, więc nie wiadomo, skąd on to wziął. Po rozmowie Ada ucieka przez okno. Leon wydaje się jakby chciał za nią pobiec, ale futryna okna, przez które wyskoczyła jest za wysoka, czy coś i kontynuuje poszukiwania Ashley. Po drodze spotyka Luisa, który zostaje przebity wychodzącą spod szaty Sadlera maczką. To nie brzmi zbyt dobrze. Mimo bycia przebitym na wylot na wysokości serca i przepony, ostatnim tchnieniem Luis wyznaje, że pracował dla Sadlera jako technik w laboratorium, ale nie podobało mu się, co tam się odwalało, więc chciał wykraść pasożyta i ujawnić wszystko opinii publicznej. Dlatego Sadler za karę zamknął go w szafie, w której Leoś go wcześniej znalazł. Daje też Leonowi kapsułki, które mają spowolnić rozwój pasożyta. Po przekazaniu wszystkich ważnych informacji przestaje być ważny dla fabuły i może już umrzeć.
[18:55]W końcu znajdujemy Ashley. Dotarcie tutaj zajęło Leosiowi jakieś 40 minut i przez ten czas nikt nie przyszedł po Ashley, pomimo, że mieli ją jak na dłoni. Później mamy część, gdzie kierujemy dziewczyną. Nie może walczyć, może tylko wykorzystywać swoją inteligencję, żeby uciec wrogom. Na przykład obiecać stół dookoła, albo przejść wąskim przejściem. Kolesie z kosami nie mają szans. Ostatecznie unikając wrogów w zbrojach rycerskich łączymy się z Leonem.
[19:43]Leon zgrywa niedostępnego i udaje, że mu nie zależy, bo minutę po uratowaniu Ashley zostawia ją samą, żeby zdobyć kolejną część klucza. Okazuje się, że wbrew obiegowej opinii Hiszpania leży na aktywnym wulkanie. Na szczęście nikt dziewczyny tym razem nie porywa. Ale w najbliższym pokoju Salazar zwabia ich w pułapkę, której rozwiązanie jest banalnie proste. Już bardziej słabych punktów chyba nie dało się zaznaczyć. Aha, w zamku mają też ciężki sprzęt do drążenia tuneli. Nie pytajcie.
[20:16]Demonstracja kolejnego wroga jest połączona z kolejnym pojmaniem dziewczyny.
[20:28]Wielkie komary bardziej denerwują niż stwarzają jakieś zagrożenia. Podobnie denerwuje sposób myślenia kogoś, kto zaprojektował ten most zwodzony. Nawet maksymalnie rozciągnięte łańcuchy są za krótkie, żeby przejść na drugą stronę. Kawałek dalej Leon widzi, gdzie Salazar zabiera Ashley i sam wchodzi w najbardziej oczywistą pułapkę w historii. Zapadającą się podłogę. Jak masz za wolne reakcje, to Leon tak skończy. Oczywiście tak nie może się skończyć ta historia, więc Leon ratuje się w wersji na Batmana. Denerwuje Salazara, który wysyła swojego przybocznego, Krauzera. O nim też później.
[21:58]Leoś z kolei w swoim stylu pali żywcem jednego El Gigante, a drugiego rozwala w starym stylu kulką w pasożyta. Bawi się też w Indiana Jonesa i w jaskiniach rozwiązuje zagadkę prowadzącą do stopienia się drzwi. W sumie bez sensu, bo po każdym użyciu trzeba wymienić drzwi. I unika głazów, zgniatających wszystko pod nimi. Nie stanowi to ani wyzwania, ani nie urozmaica w żaden sposób rozgrywki. Równie dobrze mogłoby nie być tego elementu. Od tego momentu tempo będzie już tylko przyspieszało i gra będzie bardziej nastawiona na strzelanie i przesadzone akcje, jak na przykład ta ucieczka przed wielką rzeźbą Salazara.
[22:50]Sam Salazar jednak nie wydaje się przejmować tym, że Leon zniszczył połowę jego rodzinnego zamku i wciąż coś gada o ceremonii Ashley, ale nóż w ręce przerywa te pierdoły. Przy kolejnym spotkaniu z Salazarem dowiadujemy się, że ten niezwykle ważny rytuał właśnie się odbył. Nie ma mowy ani słowem czym był i na czym polegał, po prostu się odbył. Jajo pasożyta w sumie Ashley już miała wszczepione wcześniej, kaszlała krwią, więc się też wykluł. Co jeszcze mieli jej zrobić, nie wiadomo. Za to wiadomo, że dziewczyna została zabrana na pobliską wyspę. Salazar wlazł do mięsnego kwiatka i zmienił się w abominację, którą Leon musiał pokonać.
[24:14]Leon, widać, że jest na przegranej pozycji, ale oczywiście ostateczne rozwiązanie na stół przyniosła Ada, bo z dostaje z rakiety w ryj i umiera. Pojemnik z próbką z pasożytem jest zrobiony z adamantium i nic się z nim nie dzieje podczas wybuchu. Leon dobrowolnie oddaje pojemnik Adzie, która skacze w przepaść. Jakiś cudem omija śmigła helikoptera, daje kluczyki do swojego skutera wodnego i włącza odliczanie, po skończeniu którego cała wyspa wyleci w powietrze. Jaki to ma sens też nie wiadomo. Zarażeni i tak zostali na lądzie, główni źli zostali zabici, chyba tylko dla efektu. Leonowi od Ady, pomimo jej super pomocy dostaje ostatni kluczyk do skutera wodnego i odjeżdża w kierunku zachodzącego słońca z Ashley.



