Thumbnail for Co zmienia AI w Twojej głowie, zanim zmieni Twoją pracę? | Miłosz Brzeziński by Przeskok

Co zmienia AI w Twojej głowie, zanim zmieni Twoją pracę? | Miłosz Brzeziński

Przeskok

19m 53s2,936 words~15 min read
Auto-Generated

[0:00]Sztuczna inteligencja z mądrych robi mądrzejszych, z głupich robi głupszych. Sensem dla wielu społeczności, zwłaszcza azjatyckich, jest harmonia społeczna. Wyobraź sobie, że jeżeli w tych grupach społecznych zadajesz pytanie kwestionariuszowe, czy oni są w życiu szczęśliwi? To jeden z badanych mi odpowiedział, że on się w życiu nad tym nawet nie zastanawia. Sensem jest po prostu tam, gdzie mu go nadasz. Moim dzisiejszym gościem jest Miłosz Brzeziński. Ekspert i doradca w zakresie efektywności i psychologii społecznej, autor bestsellerowych książek. Od lat wspiera liderów i przedsiębiorców, łącząc psychologię z twardą praktyką biznesową. Jeden z najbardziej inspirujących i wyrazistych mówców w Polsce.

[0:43]Miłoszu, dziękuję za przyjęcie zaproszenia. Dzień dobry, Czarku, szanowanie państwu. Dziękuję za zaproszenie. Rzecz jasna. To może zaczniemy tak, chciałbym porozmawiać o poszukiwaniu sensu, o definiowaniu swojej tożsamości, o celach, o nawykach. Tematów będzie wiele, ale chciałbym zacząć od tej konkretnej rzeczy. Harvard Business Review wydał w ostatnim czasie taki artykuł, w którym pokazali 10 takich głównych use caseów, jak ludzie korzystają z AI. Numer jeden terapia, numer trzy szukanie celu. Life purpose. No i teraz jak ty o tym myślisz? Jak ty diagnozujesz to, czego ludzie poszukują teraz w tej sztucznej inteligencji? No to jest Jakby to z lapidarnie zamknąć. Trudno powiedzieć oczywiście, ale pomyślmy o dwóch rzeczach. Po pierwsze terapia. Rzeczywiście sztuczna inteligencja wygląda jak terapeuta i na fundamentalnym poziomie pewnie wielu, wiele osób się dobrze po tym czuje. Jednakowoż powiedzmy sobie wprost, że w historii świata mamy wiele przykładów na to, jak to rtęcią próbowano leczyć kiłę. I to jest taki przykład. To jest jak branie leków przeciwbólowych, kiedy masz poważną chorobę. AI ma swoje ograniczenia w tym zakresie, między innymi jest niezmiernie zgodny. E z wielu powodów jest zgodny. Zgodny jest dlatego, żeby cię nie denerwować, bo jak cię zdenerwuje, to przestaniesz go używać. To jest generalna zasada mediów społecznościowych. Może zdrowiej by było czasami zostać sprowokowanym, pomyśleć coś inaczej, nie do końca masz rację. Terapeuta w wielu nurtach ci o tym powie. AI raczej się powinien zawahać, bo wstaniesz od komputera, jeżeli będzie tego zbyt dużo. Druga sprawa, słabo rozwiązuje wątki moralne. Nie nadaje się do tego i nie za specjalnie na razie jest jakiś interes w tym, żeby w tych ogólnych kwestiach on się wypowiadał. Ty się na tym znasz. Podejrzewam też z perspektywy twórców, bo zaraz pociągnie za sobą odpowiedzialność karną, jeżeli ją zacznie w takie wyniki tworzyć. Ludzie też nie są w tym za dobrzy, ale przynajmniej wiadomo, kogo postawić przed sądem. Trzecia jest sprawa jest taka, że nie ma dostępu do wszystkich danych, czyli ja mu po prostu opowiadam to, co mi pasuje i on wyciąga wnioski na podstaw tego, co mu opowiadam. Każdy, kto zna osobę funkcjonującą społecznie słabo wie, że jej narracja bywa bardzo spójna. Moja żona jest winna wszystkiemu. Masz żonę nie wiem jak długo, pewnie jeszcze nie jest winna wszystkiemu, ale czego jej też i tobie nie życzymy.

[3:37]Ale jeżeli ktoś zaczyna szukać, konfirmować tylko tę swoją hipotezę i w końcu zwymiotuje tę całą żółć algorytmowi, no to on, pierwsza myśl, zgodzić się, być miłym, ciągnąć wątek. I po takich kilku rozmowach czujesz się jeszcze mądrzejszy, uspokojony, że to nie twoja wina, niczego to w twoim życiu nie zmienia, no bo w zasadzie on nie ma doprowadzić do do do rozwiązania konfliktu, tylko przyklepania go prawdopodobnie w jakimś tam sposób.

[4:05]Nie rozumiesz, na jakiej podstawie on te wnioski wyciąga, a także nie masz podejrzeń, czy to ty trochę inaczej myślisz, bo wszystko, co będzie chciał powiedzieć z tobą konfrontacyjnie, co na terapii mogłoby być dopuszczalne, to tam się nie pojawi w ogóle w jego odpowiedzi. W związku z tym moglibyśmy powiedzieć, że kontakt terapeutyczny z jajem pozostawia nas przytulonych z poczuciem przytulenia do piersi, ale w gorszej sytuacji niż byliśmy poprzednio. Ponieważ, kłębiąc się w tej samej bańce dowodów, w której się kłępilismy, właściwie tępiemy i radykalizujemy się w dotychczasowych poglądach, a nie zaczynamy mieć wątpliwości, czy inne zupełnie podejście, styl życia, metoda komunikacji byłaby dobra. Na to potrzeba czasu, a nie pięciu podpunktów z emoji, co z tym zrobić i podsumowania. Pewnej autorefleksji, której tam nie ma. Masę rzeczy. Ale teraz trzeba powiedzieć, że gdyby dostęp do terapii był powszechny, psychiatria nie leżała, a można by było tam iść na poczekaniu, to pewnie ludzie tak masowo by do tego darmowego narzędzia, które wygląda jak dobry środek przeciwbólowy bez recepty, nie sięgali. Myślę, że analogia ze środkami przeciwbólowymi jest względnie trafna tutaj, analogia to nie dowód, ale, ale tam mogłaby być. W związku z tym pewnie w takiej sytuacji warto by było też zacząć od rozwiązania systemowego, ale się na nie nie zapowiada, bo nie tylko w Polsce psychiatria się czołga, ale w ogóle na świecie psychiatria się czołga.

[5:43]I ludzie sięgają, żeby się dowiedzieć czegokolwiek, żeby usłyszeć przynajmniej, że co prawda moczą się w nocy, ale teraz po rozmowie z czatem są już z tego dumni, że, że to jest wszystko w porządku, choć w długim terminie, stąd ta analogia z kiłą i rtęcią, to nie jest dobry pomysł i pewnie będziemy potrzebowali czasu i innych narzędzi, żeby się zorientować, ile to szkód narobiło i kiedyś tę rtęć porzucimy. Jednakowoż widać po poziomie, nazwijmy to okupacji salonów terapeutycznych, czy gabinetów terapeutycznych, że ludzie przestali się umawiać, a zaczęli się umawiać z czatem.

[6:23]To jest znowu użyjmy tej analogii ze środkami przeciwbólowymi, tam to masz od ręki. Często myślisz o umówieniu się do salonu, do gabinetu terapeutycznego, jak cię emocje niosą. Strach to powoduje, silny dyskomfort, chcesz go natychmiast załatwić, a a potem to cię przestaje boleć, bo się czegoś dowiedziałeś, no i wydaje ci się, że w sumie, to mnie tak mocno nie bolało, no i ludzie, jeżeli chodzi o takie przypadłości somatyczne, trafiają do lekarza, albo już jest za późno, albo rodzina dzwoni, bo ich trzeba zeskrobywać z podłogi.

[6:57]I wtedy medyk mówi, trzeba było przyjść 5 lat temu, nie, a a nie latać po te, przebierać wszystkie OTC w aptece. No to tak samo jest tu. Ponieważ nam się przez chwilę zrobiło lepiej, zapomnieliśmy, poza tym odpaliliśmy telefon, zapytaliśmy jakiś model językowy, o co chodzi, on powiedział, że tak bywa, wiesz, tu musisz zrozumieć, a w ogóle to masz rację, tak, życie jest ciężkie. Skoro już mamy ten telefon, przejedźmy się przez psotne jeże na mediach społecznościowych i tak wygląda procedura i w ogóle zapominasz, co się z tobą działo. Czasami to jest dobry pomysł. Czyli, jeżeli jest to, nazwijmy to, epizod, pojedyncze wydarzenie, nie wiem, ktoś ci zniszczył drogie okulary i jest ci przykro, no to jest okej. Można zignorować ten poziom dystresu, który cię ogarnia, ale jeżeli doświadczasz mobbingu w pracy, prześladowań w dom, albo w grupie społecznej i za każdym razem próbujesz pacykować tego trupa emocjonalnego, no to możemy uważać, że jest to zachowanie nie strategiczne.

[8:03]Bo ty próbujesz spowodować, żeby cię nie bolało, chociaż dalej masz gwóźdź w tyłku, tak, i on ci się za chwilę znowu pojawi. No to tutaj też trudno. Nie wiem jakie są dane na dziś, nie będziemy podawać nazw, ale algorytm, na przykład próby samobójcze, to wiem z badań, które były opublikowane. Wiadomo, że człowiek słabo po swojej pamięci powinien szukać parę miesięcy temu, nie wiem, kiedy państwo będziecie oglądali, w sumie nie ma żadnego znaczenia, co powiemy. Znaczy, że w siedmiu na 10 przypadków skłonności samobójcze wyłapuje, a w trzech na 10 jeszcze nie. E, więc można go tak zamanewrować swoimi osobami, swoimi argumentami, że on się nie zjorignie do, do czego ta rozmowa właściwie prowadzi. No to to jest duże niebezpieczeństwo. Właściwie jest tam ich więcej niż byśmy chcieli, przez samą naturę tej rzeczy. Przez właśnie niechęć do konfrontacji, niemożliwość funkcjonowania na dobrych danych, niepełnych z naszego życia, pełnym obrazie osoby, bo nie widzi na przykład naszego zachowania, reakcji organizmu na to, co mu tam piszemy, całego życiorysu, słabo dopytuje, trzeba powiedzieć. Więc to może wyglądać, jakby to była terapia, ale to nią nie jest i warto powiedzieć. I może ktoś powiedzieć, co ludzie na świecie, pojawiają się takie głosy, którym nawet najgorszy terapeuta pomoże. No więc jest to głupi argument. Ja chciałem teraz nawiązać do tego, jakie historie opowiadamy o samych sobie, bo żyjemy w świecie, w którym tak dużo rzeczy się zmienia. Zmienia się to w jaki sposób robimy rzeczy, jakby wychodzą kolejne nowe updatey AIowe, technologiczne, zmienia się sposób, w jaki pracujemy. I ostatnio natrafiłem na taki bardzo ciekawy wpis, który chciałem ci tutaj przeczytać. Wpis jednego z byłych dyrektorów technologicznych Dropboxa, jednego z pierwszych inżynierów Facebooka w kontekście opowieści, jakie osoby opowiadamy. I on mówi tak, w kontekście zjawisk też tak. To dziwny czas, wypełnia mnie zdumieniem, ale i głębokim smutkiem. Spędziłem mnóstwo czasu w ten weekend, pisząc kod z klodem, czyli oprogramowaniem majowym. Stało się dla mnie jasne, że już nigdy więcej nie będziemy pisać kodu ręcznie, to po prostu nie ma sensu. Coś, w czym byłem bardzo dobry, teraz jest darmowe i powszechnie dostępne. Cieszę się, ale czuję się zdezorientowany. Jednocześnie coś, na budowanie czego spędziłem początek mojej kariery, czyli sieci społecznościowe, jest teraz tworzone przez agentów AI. To wszystko brzmi trochę głupkowato, ale jeżeli spojrzeć na to z szerszej perspektywy, w internecie jest, nie ma nie do odróżnienia to, co robią agenty od działań ludzi. Zatem, pisze dalej autor, zarówno forma, jak i funkcja mojej wczesnej kariery są teraz wytworem AI. Cieszę się, ale jestem smutny i zdezorientowany. Słusznie się cieszy, ponieważ po to człowiek pracuje, żeby był jakiś postęp na świecie, no to on się narobił ręcznie, żeby można było to teraz zrobić automatycznie. Tak, tu jesteśmy w domu. Jest mu smutno. To jest trochę aspekt nostalgii i pewnego poziomu, to będzie takiego stresu z tym związanego, ponieważ był i jest on nadal istotą, postacią znaczącą w tej społeczności, ale to, czego, o, czego się zaczyna się obawiać, to że ludzi przestanie interesować to, co on teraz już robi. Że stracił to wszystko, trochę jakby był wiejskim budowaczem stodoły, a nagle pojawia się firma z Ameryki, która nie tylko robi to lepiej, ale po prostu niszczy te wszystkie stodoły, co on postawił i stawia po swojemu. Więc to jest nostalgia. Nostalgia z wiekiem zaczyna być przykrą emocją, dlatego, że to jest, o, tu byłem, jak byłem mały, a teraz już nie ma tego miejsca. O, tu chodzimy do szkoły, ale tej szkoły już nie ma. O, tutaj kodowałem, ale już teraz to się samo robi, nikt nie będzie pamiętał, kto to zakodował. Dwie rzeczy są w tym istotne, pierwsze, a, a w zasadzie najważniejsza jest to, że przestajesz być istotną osobą dla otoczenia społecznego, taką, jak bywasz, jest to jakaś strata pozycji. Naturalna kolej rzeczy, powiedzmy, wręcz moglibyśmy powiedzieć, gdybyśmy analizowali kult, kult nauczyciela idola, poprawna, ponieważ każdy nauczyciel powinien zostać odrzucony przez swoje środowisko, żeby dopiero wtórnie został z powrotem przyjęty, że jednak bez niego to by nie było możliwe.

[12:32]Teraz, jak się dzieje. Natomiast, e, to, co, co my wtedy robimy? No, odpowiedź na to pytanie jest nie wiadomo. W ogóle, warto powiedzieć, że jeżeli pojawi, podamy jakąkolwiek porady psychologiczne, to mamy tendencję do wrzucania ludzi do jednego wora. Część ludzi po prostu się boi, że straci pracę, ale nie za bardzo im się chce coś robić. Po prostu był taki zakład pracy w okolicy, oni się w nim zatrudnili, teraz on został zautomatyzowany, to teraz to ja nie wiem. Czy to jest coś złego? Nie za bardzo, nie robią komu, nikomu krzywdy, po prostu nie, a część osób, być może tak jak ten autor tego tekstu, być może tak jak inni, generalnie szukają. Jeżeli ktoś ma nawyk generalnie szukania, to dla niego zmiany wcale nie są szybkie. To, co przeczytałeś i tam, gdzie była propozycja, w twojej w twoim pytaniu była taka, czy jest presupozycja, która jest mielona na okrągło w internecie, ponieważ taki przekaz, który robi, że masz pełne pieluchy, dobrze się niesie. Prawda jest taka, że ten progres nie jest onieśmielająco szybki. I jeżeli ktoś chce normalnie funkcjonować i działać, to spokojnie, używając staropolszczyzny, zdąża. Trochę się sprawdzisz, trochę zobaczysz, co to może. Jeżeli masz z czymś problem, to samouczków na YouTubie małpka widzi, małpka rozumie, będzie potąd, w pięć minut dojdziesz do jakiegoś poziomu kompetencji. To nie jest za, popatrz na takie rzeczy, no my możemy mówić, że ten progres jest duży, bo on jest i coś się dzieje, ale nie takie, żeby robić, że zbroja pełna, no. W kuchni, kiedy ostatni raz się coś zmieniło? W, oczywiście, że wszędzie, ale w potocznym używaniu, e, co, co tam się zadziało takiego, żeby normalny człowiek nie mógł tego ogarnąć w 15 sekund. Może, może dla kogoś, kto się zajmuje intelektualną pracą, warto by wiedzieć, jak to działa, czy rozumieć modele językowe, czy w czym tam grzebiesz, to oczywiście, że tak, ale nadal to jest coś, co jak to zaimplementujesz na co dzień, to właściwie po pierwszym miesiącu już mniej więcej wiesz, co ty lubisz z tym robić, do czego to się nadaje, a gdzie to trzeba dwa razy sprawdzić, żeby działało.

[15:00]W związku z tym narracja, którą często powielamy o tym, że te zmiany są jakieś niesamowicie skokowe, no to ona nie znajduje jakiegoś specjalnego odzwierciedlenia w życiu. Podobnie funkcjonuje na, w podstawowym poziomie i nie wiem, pakiet rzeczy do robienia prezentacji, edytory tekstu, w sumie królują te same od bardzo długiego czasu. Oczywiście, te, one teraz mają zaimplementowaną sztuczną inteligencję, robią nowe rzeczy, ale, czy to jest jakaś, trzeba skończyć studia w NASA, żeby dojść do tego, co z tym zrobić? No, na normalnym poziomie nie. Więc żeby nie krzewić tego wszystkiego, jeżeli ktoś po kroju tego, jak pan, ten pan się nazywał, bo nie chciałbym, żeby, skoro tak jest dla nas Adi, Agarwala. Dobra, no to skoro pan Agarwala, e, ma taki układ umysłu, który generalnie eksploruje i troszkę codziennie się uczy, to właściwie jego pieluchy mogą być suche cały czas. Bo on po prostu robi to samo, co robił do tej pory. Trochę robi to, co robił i trochę sobie może się nauczyć czegoś nowego. Mamy wiele dowodów na to, że sztuczna inteligencja, to już chyba nie jest nic, czego państwo nie znają, z mądrych robi mądrzejszych, a z głupich robi głupszych. Skoro, albo, jak to mówią w księgowości, odklikania człowiek się nie robi mądrzejszy. Więc on gdzieś coś tyrał na piechotę, a teraz można to zautomatyzować, to on może ten czas wykorzystać na to, żeby nadbudować na to, co jest zautomatyzowane. I to ludzie robią i często jest to przykład, zresztą AlphaGo zrobiło ten taki, taki numer, że grało w Go i Go zagrało lepiej dlatego, że grało z mistrzem.

[16:53]To nie jest jakiś super ten przykład nie używany, więc nawet nie będziemy go podawać. I a i mistrz zrobił się od tego lepszy, bo zagrał ten ruch, zwany do dziś ręką Boga, tylko dlatego, że musiał się z, trochę zmusić nad tym, co się działo. W związku z tym, jeżeli ktoś, znowu, jakby powiedział, Miłosz do Dobrawy, wyprontuje jaja w taki sposób, żeby mu odbiło mózgu, no to, życie. Ale, ja mogę sprontować jaja tak, żeby on mi pomógł w czymś, co już jest, już dla mnie jest trudne, albo w czymś, co wiem, że będę musiał dwa dni na piechotę kodować, a tak naprawdę, to mnie to nie interesuje, tylko po prostu wymaga czasu, tak, jak przypisywanie faktur z jednego miejsca w drugie, a ja potem dopiero chciałem sprawdzić, co się stanie, jak ja dodam to. No to to mogę zrobić, załóżmy, w 15 minut. Weźmy sobie taką idyllliczną sytuację i od razu przejść do tego, co chciałem robić dalej. Bo to mi pomaga zaoszczędzić czas na klikaniu. A jeżeli ja się martwię, że ja nie będę mógł pisać znowu godzinami czegoś, co w ogóle nie powoduje, że ja jestem mądry, no to może mi to sprawiało przyjemność, ale prawda jest taka, że guma powinna być napięta cały czas i ja powinienem się teraz zastanawiać, bo wiem, przepraszam, bo widzę, że nadaje powietrza, ale chciałem powiedzieć, że ja wiem, że jeżeli wszyscy zautomatyzują, ale są, przepraszam za porównanie, stażystami w tym fachu, to dalej niczego nie zapytają ciekawego, znaczy statystycznie, jak chmara osób zapyta, to może jedna celuje, ale generalnie nie. To dopiero takie osoby, jak ja, jak nad tym nadbudują, to mają szansę to wszystko popchnąć dalej. I ja wiem, że moja wiedza jest na tyle unikalna, że takie pytania zadadzą trzy, cztery osoby na świecie. Co to jest nim stanie, a więc, więc ja w ten sposób myślę, że zastanawiam się, co się stanie, jak ja będę miał tyle tego nowego czasu. Kim to, kim to mnie zrobi, jak ja to wszystko odłożę, co mnie interesuje, a jak ja się martwię, że nie mogę udawać, że się napracowałem przez ten czas, robiąc coś, co i tak już mniej więcej umiem, to jest, a w przypadku mężczyzn, oznaka spadku testosteronu z wiekiem. Tak, że nie mogę robić tego, co do tej pory, i jest mi smutno. I dla wielu osób, znowu, bo nie wrzucamy wszystkiego, wszystkich, do do jednego worka, takie osoby się martwią, że stracą pracę, że coś tam, że coś tam. Na razie się na to nie zapowiada, z wielu powodów, ale też zwróćmy uwagę na fakt, że w każdej branży jest takiej, takiej klikanowej, jest masa rzeczy, których mózgowi nie przybywa, no i jeżeli udałoby się to przepchnąć i zacząć się zastanawiać nad podwójną maczą, z podwójnym owsianym, co teraz, jak ja już to zrobiłem, jakby, jak, co, co teraz ja mogę zrobić, skoro mam tyle czasu, to to jest taka wartość dodana. Pytanie, które miałem tutaj zapisane, to jest, jak w obliczu tych zmian szukać swojego obszaru do mistrzostwa, ale trochę odpowiedziałeś i popraw mnie, jeśli to źle rozumiem, że powinniśmy cały czas patrzeć dalej.

Need another transcript?

Paste any YouTube URL to get a clean transcript in seconds.

Get a Transcript